A teraz trochę cytatów , bo...pomimo tego, że po lekturze jestem, chyba nie byłabym w stanie zgrabniej wyrazić swojej opinii od tych jakie znalazłam w sieci.
Sonya głównie skupia sie na opisywaniu możliwości telepatycznego porozumiewania się z kotem, a także uzdrawiania zwierząt myślą i dotykiem.
Autorka poprzez opowiadanie o rozwiązywaniu problemów na linii kot — człowiek, uzmysławia nam, że przyczyną „problemów” z kotem nie jest kot.
To kot ma problem z człowiekiem, a zmianą swojego zachowania daje o tym znać.
Doświadczenia autorki są fascynujące.
Dzięki swojej niesamowitej zdolności porozumiewania się ze zwierzętami uratowała wiele małych istot. Chyba nie jest to dostępne dla każdego, ale autorka uwrażliwia na kocią, bardzo skomplikowaną naturę.
Ci, którzy mają koty pewnie kiedyś dotrą do tej książki.
Oto jedna z recept :)
...I dalej..., bo Koty to dość kontrowersyjny temat.Chcąc zrozumieć „koci język", trzeba zdać się na intuicję i instynkt. Dla człowieka normą jest porozumiewanie werbalne, nie doceniamy więc wizualizacji pozostającej poza granicami języka mówionego.
Koty posługują się szeroką gamą obrazów, doznań zmysłowych i uczuć.
Chcąc zrozumieć ich język, powinniśmy nie tylko próbować poznać i wykorzystać taki sam sposób komunikacji, ale także poddać się naszym własnym instynktom, intuicji i emocjom. Świat, w którym żyją koty, nie posługuje się mową. Technika jest ta sama, ale słowa będziemy słyszeć tylko we własnej głowie.
Trzeba w ciszy słuchać, czuć i wyobrażać sobie to, co się dzieje wokoło. Nie rozpraszając umysłu innymi myślami, stopniowo osiągniemy spokój wewnętrzny.
Powinien przyjść w sposób naturalny, nie należy niczego przyspieszać. Im bardziej zrelaksowane ciało i umysł, tym łatwiej otworzyć się na myśli kota.
...I jeszcze jedna z recept Sony :))Niektórzy uważają, że są szpiegami Reptilian, gdyż wyróżniają się spośród kotowatych pionowymi, gadzimi źrenicami. W niektórych religiach koty były czczone, w innych wyklęte, bowiem koty to stworzenia jedyne w swoim rodzaju. Oczywiście to prawda, że kot bardzo często próbuje przekazać coś za pomocą myśli, o wiele częściej i silniej niż inne stworzenia, myśli o wiele głośniej np od psa. Spróbuj obrazić kota, a jest duża szansa, że po chwili zrobi Ci się głupio. To oczywiście sprawka kota, który kieruje swoje oburzenie bezpośrednio tak, że można się poczuć opieprzonym. Np psikasz kwiaty wodą i psikniesz na kota. Mimo, że nic mu nie zrobiłeś, kot czuje, że robisz sobie z niego jaja, robi taką zabójczą minę i potrafi się gniewać przez cały dzień a Ty zaczynasz się czuć jakbyś zrobił coś niewłaściwego. To oczywiste, że nie są to własne myśli tylko przekaz telepatyczny kota
Dla niedowiarków....Myśl jak kot. Te ćwiczenia najłatwiej jest wykonać w astralu, bowiem tam w realistyczny sposób możesz się przemienić w każde zwierze. Później wystarczy oddzielić od tego całą 'kociość' I viola, myślisz jak kot, poruszasz się jak kot a nawet działasz jak kot. Tylko uważaj na kocimiętkę. Nie no żart oczywiście.
Od kota dobrze się nauczyć charakterystycznego sposobu chodu. Kot chodzi w taki sposób cichy i zgrabny, oszczędzając przy tym energię, cały czas jest świadomy ziemi po której stąpa. Warto się nauczyć kociego chodu, chociażby po to, że dzięki temu można uniknąć zdeptania różnych zwierzaków, czy przebicia stopy czymś ostrym. Z węchem i wzrokiem jest trudniej, bo nie mamy do tego odpowiednich receptorów.
Umysł kota to w sumie też coś co stosuję w codziennym życiu.
Ta technika pozwala się zrelaksować, odpłynąć. Czasami lubię swojemu kotu zrobić taki joke. Nie wiem czy to rozumie. Dawno tego nie robiłem. Przybieram szybko odpowiedni stan i robię na kota skok kota. To naprawdę fajne. Za pierwszym razem nawet się przestraszył Stan umysłu jest naprawdę ciekawy. Skok napływa, napływa, pęcznieje coś takiego w umyśle aż nagle musi się wyzwolić pod postacią błyskawicznego ruchu. To naprawdę świetna zabawa
W badaniach przeprowadzanych w Australii obserwowano pozytywny
wpływ na wskaźnik przeżycia w ciągu roku po ataku serca, poprawę
pracy serca i stabilizację ciśnienia krwi u osób pozostających w bliskim
kontakcie ze zwierzętami.
Z wyników badań właścicieli zwierząt domowych widać, że rzadziej
chodzą do lekarza pierwszego kontaktu i rzadziej chorują.


