i przypomniało mi się jak Twój men, Bushido był u mnie po odbiór drożdży
dzwonek do drzwi, salwa szczekania w stylu "zabije cię!, kimkolwiek jesteś zabije cię!"
chwila niepięcia... suka wyskakuje zza progu, by sprawdzić co osobnik jadł w ostatnim czasie, trwa to jakieś trzy minuty
moje skromne "przepraszam, ona tak zawsze" na co Twój facet odpowiada z pełnym spokojem "spoko, mam amstaffa, to było delikatne"
