Witamina C
Jeżeli nie masz przyzwyczajonego organizmu do wysokich dawek witaminy C to możesz mieć dyskomfort w jelitach po wzieciu takiej dawki.
Poza tym w przypadku przeziebienia czy choroby trzeba ja brać częściej niż dwa razy na dobę w wysokiej dawce. Lepiej byłoby np. 500 do 1000 mg co godzinę, aż do uzyskania poprawy. A potem brać kolejną dawkę jak zauważysz pogorszenie samopoczucia.
Poza tym w przypadku przeziebienia czy choroby trzeba ja brać częściej niż dwa razy na dobę w wysokiej dawce. Lepiej byłoby np. 500 do 1000 mg co godzinę, aż do uzyskania poprawy. A potem brać kolejną dawkę jak zauważysz pogorszenie samopoczucia.
Ostatnio zmieniony 2013-10-22, 11:12 przez Halinasos, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeszcze raz dziękuję
Już mi lepiej, a po 1/2 łyżeczki wit C nie miałam żadnych negatywnych odczuć
Zastosuję się do Twojej rady, będę sobie ją rozpuszczać kilka razy dziennie
Mam taką małą miarkę od Easy - nie wiem ile do niej wchodzi tej witaminy (ani L-karnityny), ale dawka dzięki temu będzie stała. Może ktoś kto kupił tą wit i l-karnitynę ma wagę jubilerską i miarkę Easy
i mógłby to zważyć ? 
Witaminy C w proszku z różnych żrodel juz trochę w swoim zyciu zjadłam, więc mam porownanie.
Ta którą otrzymalam teraz jest zdecydowanie najczystsza. Zawsze byl to biały, matowy proszek /mimo czystości aptecznej/, a ta aż lśni.
Na przyszłość może byłaby też możliwość znalezienia żródła zaopatrzenia w askorbinian sodu i askorbinian potasu.
Są to sole kwasu askorbinowego /smak mają słony/. Można więc stosować je jako zamiennik soli do potraw przygotowywanych na zimno sałatki/ lub je posypywać /kanapki/.
W ten sposob możemy rodzinie przemycić większe ilości tej witaminy. Wyjdzie im to na zdrowie. Sól potasowa ma dodatkowo korzystne dzialanie na serce.
Ta którą otrzymalam teraz jest zdecydowanie najczystsza. Zawsze byl to biały, matowy proszek /mimo czystości aptecznej/, a ta aż lśni.
Na przyszłość może byłaby też możliwość znalezienia żródła zaopatrzenia w askorbinian sodu i askorbinian potasu.
Są to sole kwasu askorbinowego /smak mają słony/. Można więc stosować je jako zamiennik soli do potraw przygotowywanych na zimno sałatki/ lub je posypywać /kanapki/.
W ten sposob możemy rodzinie przemycić większe ilości tej witaminy. Wyjdzie im to na zdrowie. Sól potasowa ma dodatkowo korzystne dzialanie na serce.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Halinasos, łącznie zmieniany 1 raz.
Co zamiast miodu?
Mój młodszy syn twierdzi, że uczulił się na miód. Ok. najpierw ja to stwierdziłam, bo dnia poprzedzającego dzień zero, kiedy zaczęło go wszystko swędzieć, a na brzuchu pojawiła się wysypka z rzeczy nowych/innych spożywał tylko miód. Rzepakowy (podobno; pisałam gdzieś o tym - miód był od naszego przyjaciela lekarza, który go dostał od wdzięcznego pacjenta). Było to z miesiąc temu. Od tamtej pory uczulenie pojawiało się kilkakrotnie, każdorazowo po spożyciu/użyciu czegoś z dodatkiem miodu - drożdżówka z miodem, serek z miodem, ba, nawet mydło z miodem spowodowało świąd i wysypkę.
No teraz moje pytanie - czym mogę mu posłodzić witaminę C? Bo oczywiście własnie, jak każdej jesieni, szlag go trafił. Ucieszyłam się, że mam tę lewoskretną - podałam, a to kwas nad kwasy ;) (dowiedziałam się, że jestem gorsza niż holocaust ;) ).
Facet jest bardzo aktywny: studiuje (polibuda), trenuje wyczynowo wspinaczkę sportową (nie bez sukcesów ;) ) i pracuje (jako trener). Poza tym (jak każdy dwudziestolatek) mądry nie jest i lata ze stanem podgorączkowym (a nawet bliżej 38st :/) i glutem do pasa.
Macie jakieś pomysły?
Ag.
No teraz moje pytanie - czym mogę mu posłodzić witaminę C? Bo oczywiście własnie, jak każdej jesieni, szlag go trafił. Ucieszyłam się, że mam tę lewoskretną - podałam, a to kwas nad kwasy ;) (dowiedziałam się, że jestem gorsza niż holocaust ;) ).
Facet jest bardzo aktywny: studiuje (polibuda), trenuje wyczynowo wspinaczkę sportową (nie bez sukcesów ;) ) i pracuje (jako trener). Poza tym (jak każdy dwudziestolatek) mądry nie jest i lata ze stanem podgorączkowym (a nawet bliżej 38st :/) i glutem do pasa.
Macie jakieś pomysły?
Ag.
A czemu Facet sie tak pieści?
Problem ten latwo opanować - wystarczy jednorazową porcję witaminy rozmieszać w wiekszej ilości wody.
Dolewać wody można tak dlugo az zaniknie zbyt kwaśny smak.
Można też jednorazowo przyjmować mniejsze rozcieńczone porcje, a częściej.
Z dosładzaczy można też zastosować stewię /naturalny slodzik/.
Problem ten latwo opanować - wystarczy jednorazową porcję witaminy rozmieszać w wiekszej ilości wody.
Dolewać wody można tak dlugo az zaniknie zbyt kwaśny smak.
Można też jednorazowo przyjmować mniejsze rozcieńczone porcje, a częściej.
Z dosładzaczy można też zastosować stewię /naturalny slodzik/.
Bo jest facetem?Halinasos pisze:A czemu Facet sie tak pieści?
Kupiłam ksylitol (potrzeba matką wynalazku - okazuje się, że mam na bazarku sklep z żywnością ekologiczną
Gorzej niż z dzieckiem ;) On ma generalnie gorsza odporność niż jego starszy brat, który w ogóle nie choruje. A ja jako wyrodna matka nie mierzyłam dzieciom gorączki ;) dopóki nie wyglądały na umierające ;) Więc teraz, kiedy sam może sobie zmierzyć, z radością mierzy i okazuje się, że ma całkiem sporo (a ja mam wyrzuty sumienia ;) , bo przecież natychmiast zarzucam lenistwo i miganie się od nauki
Poza tym mało sie pieści. Ostatnie dni łaził z temperaturą 38+, dziś po dwóch godzinach wrócił z uczelni, bo zasnął na wykładzie ;) Zmierzył temp. a tu 36,4 :/ Położył się. Rychło w czas
Ag.
Najlepszy wg mnie sposob w tej konkretnej sytuacji /taka a nie inna możliwość zważenia/ to odważyć np. 10g i już bez wagi rozdzielić na porcje np.10 porcji. 1g na jeden raz wystarczy.
A jeżeli to byla porcja ok 3g. to nie dziwię się, że byl sprzeciw przy spożywaniu.
Zbyt duża dawka jednorazowa nic nie da, bo organizm nie zdąży wchłonąć, a nadmiar przeleci przez nerki /i dodatkowo je obciąży/.
Dla sprawdzenia wzięłam przed chwilą przeciętną łyżeczkę do herbaty /wg.mnie dość typową w rozmiarze/ i okazało się, że płaska łyżeczka witaminy C waży 6 gramów. A łyżeczka z tzw.czubkiem /wcale nie dużym/ 10gramów.
Na jeden raz to stanowczo za dużo.
Odszczekuję "A czemu Facet się tak pieści?"
Taką koncentracją witaminy w tej ilości wody dla nieprzygotowanego przewodu pokarmowego mozna zrobić sobie krzywdę.
Zamaskowanie smaku ksylitolem może pomóc w przełknięciu, ale spustoszeniu ukladu pokarmowego to nie zapobiegnie.
Radziłabym wiekszą ostrożność i oczywiście mniejszą dawkę jednorazową.
A jeżeli to byla porcja ok 3g. to nie dziwię się, że byl sprzeciw przy spożywaniu.
Zbyt duża dawka jednorazowa nic nie da, bo organizm nie zdąży wchłonąć, a nadmiar przeleci przez nerki /i dodatkowo je obciąży/.
Dla sprawdzenia wzięłam przed chwilą przeciętną łyżeczkę do herbaty /wg.mnie dość typową w rozmiarze/ i okazało się, że płaska łyżeczka witaminy C waży 6 gramów. A łyżeczka z tzw.czubkiem /wcale nie dużym/ 10gramów.
Na jeden raz to stanowczo za dużo.
Odszczekuję "A czemu Facet się tak pieści?"
Taką koncentracją witaminy w tej ilości wody dla nieprzygotowanego przewodu pokarmowego mozna zrobić sobie krzywdę.
Zamaskowanie smaku ksylitolem może pomóc w przełknięciu, ale spustoszeniu ukladu pokarmowego to nie zapobiegnie.
Radziłabym wiekszą ostrożność i oczywiście mniejszą dawkę jednorazową.
Jestem po lekturze książki Jerzego Zięby pt."Ukryte terapie,czego Ci lekarz nie powie" i tam zaleca się stosowanie wit.C w dość dużych dawkach.Gdy jesteśmy zdrowi to w granicach 4-15g/24 h w 4-6 dawkach,natomiast w stanach chorobowych np.lekkie przeziębienie nawet 30-60 g na dobę.Im bardziej jesteśmy chorzy tym większe dawki potrzebuje nasz organizm aby uporać się z chorobą.Pierwszym sygnałem,że nasz organizm już się nasycił wit.C jest lekkie rozwolnienie i wtedy należy dawkę zmniejszyć ale nie przerywać zażywania.
Bardzo ciekawa książka...
Bardzo ciekawa książka...
Można też zrobić test. Co 20 min. wypijać 3g witaminy aż do momentu czucia parcia do kibelka i rozwolnienia. Wtedy też z dawki, która wywołała efekt luzu obliczamy 75% i to jest ilość, którą możemy spożywać w czasie dnia.
Mi w ten sposób wyszło, że na dzień powinnam zażywać 9g kwasu.
Czytałam książkę Zięby jakiś czas temu.Bardzo dobra pozycja, ale te 30-60g w czasie lekkiego przeziębienia mnie rozbiła, bo ja wzięłam niewiele więcej niż te moje 9, gdy byłam chora i nie dość, że miałam gorączkę to jeszcze rozwolnienie takie, że... miałam dość.
Może Ziębie chodziło o dożylne przyjmowanie takich ilości, bo właśnie też o takim sposobie wspomina i zaznacza, że jest lepszy w dawkowaniu większej ilości witaminy.
Mi w ten sposób wyszło, że na dzień powinnam zażywać 9g kwasu.
Czytałam książkę Zięby jakiś czas temu.Bardzo dobra pozycja, ale te 30-60g w czasie lekkiego przeziębienia mnie rozbiła, bo ja wzięłam niewiele więcej niż te moje 9, gdy byłam chora i nie dość, że miałam gorączkę to jeszcze rozwolnienie takie, że... miałam dość.
Może Ziębie chodziło o dożylne przyjmowanie takich ilości, bo właśnie też o takim sposobie wspomina i zaznacza, że jest lepszy w dawkowaniu większej ilości witaminy.