Przedstawiam siebie - na imię mam Ines i troszkę sobie w życiu pobłądziłam, zanim koty nadały mojemu istnieniu sens. W międzyczasie omal nie ukończyłam magistra na filologii polskiej, omal nie umarłam ze zgryzoty w czasie trwającej w nieskończoność depresji i omal nie zbzikowałam totalnie wskutek uciążliwej nerwicy, jak to z nerwicami czasem bywa, pieruńsko odpornej na terapię. Aż tu nagle bum - pojawiły się na mojej drodze koty. Depresja minęła jak ręką odjął, po bezsenności nie ma ani śladu, objawy nerwicowe z czasem zaczęły zanikać. Życie stało się piękne i kolorowe... A raczej puszyste i mruczące. A ja nauczyłam się nim cieszyć. A koty... pozostają w jego centrum. Teoretycznie jestem hodowcą - widniejemy w szeregach FIFe pod nazwą LoveLorien. W praktyce obecnie mam tylko jedną kotkę hodowlaną i jeszcze żadnego odchowanego miotu - a zatem praktycznie rzecz ujmując, żaden jeszcze ze mnie hodowca
Przedstawiam mojego męża - Rafała, równie zafiksowanego na punkcie kotów, co ja. A może bardziej? Miłość czasem uderza mu do głowy. Największą karą jaką potrafi zastosować wobec kotów jest danie im jednego buziaka zamiast dwóch... A jedyny sposób na przytrzymanie ich do zastrzyku czy pobierania krwi, to moimi rękami
Przedstawiam Aurelkę - Ragdoll seal tortie mitted, kastratka, która we wrześniu skończyła rok. Słodka i puszysta jak wata cukrowa. Po prostu do schrupania!
I Tulę - oficjalnie CH Uljankę Koty Agaty*PL. Tula to Ragdoll seal lynx, kotka hodowlana, która w czerwcu obchodziła pierwsze urodziny.
Kilka razy zaczynałam zdanie, próbując opisać pokrótce Tulę... No cóż, nie da się! Tula to osobistość, o której można by książki pisać, a nie zamykać ją w jednym zdaniu

A skąd się tu wzięliśmy...?
Nie, nie barfujemy.
Żywienie kotów ogólnie zaczęłam niechlubnie, bo od Puriny. Szybko jednak się zreflektowałam i zaczęłam edukować w kwestii żywienia kotów. Tryb życia mamy mocno nieregularny - hodowla to drogie hobby, pracujemy więc dużo i w dziwacznych godzinach, pozostaliśmy więc przy karmach suchych i mokrych. Obecnie nasze koty jedzą suche Orijena lub Taste of the Wild, jako smakołyk dostają ZiwiPeak. Puszki dostają raz dziennie, na kolację - przeróżne, ale oczywiście bez wyrobów śmieciopodobnych. Ich dietę urozmaicam czasem surowym mięsem i gotowanymi rybami rzecznymi.
Koty cieszą się dobrym zdrowiem, są pełne energii i zadowolone z życia.
Ale trudno jest jednak edukować się w kwestii żywienia i nie zrozumieć przy tym w końcu, że najlepszą dietą z możliwych jest barf
Z góry ostrzegam, by nie oczekiwać gwałtownych przewrotów żywieniowych w życiu moim i kotów. Mam silne postanowienie, by mimo przeciwności losu, jakoś swój nieregularny tryb życia pogodzić z barfowaniem, oraz kilka pomysłów na to. Zanim jednak zacznę wprowadzać elementy barfa do diety moich pań, dużo nauki przede mną i dużo zaopatrzenia do zgromadzenia. A gdy już uznam, że wiem wystarczająco dużo i mam niezbędne zaplecze techniczne, to... również nie będzie rewolucji. Barfa do diety będę wprowadzać stopniowo i powoli. Znam moje koty i wiem, że to jedyny sposób, w jaki mogę odnieść barfny sukces
Zanim będę mogła powiedzieć, że moje koty żywię barfem, a Wy w zakładce "udział barfa" w moim profilu zobaczycie "90-100%", upłynie jeszcze wiele, wiele czasu, a mnie czeka jeszcze więcej pracy.
A Was dużo cierpliwości w rozwiewaniu moich ewentualnych wątpliwości... Bo mam nadzieję, że mogę na Was liczyć


