Ja byłam właśnie dzisiaj rano w tej nowej lecznicy, z jednym moim nerkowcem, tym, z którym u dr Neski jeszcze nigdy nie byliśmy, czyli z CukierKotkiem. Jak zwykle podczas takiej wizyty u Pani dr był pomiar ciśnienia, rzut okiem na nerki i pęcherz na nowiutkim USG, pobraliśmy krew na oznaczenie dużej ilości parametrów (materiał poszedł do ALABU) i już mam wyniki.rEni pisze:Bardzo jestem ciekawa dr Neski, idziemy we wtorek, ja mam zawsze trzęsawkę w gabinecie lekarskim, czy to ludzkim, czy kocim. Zastanawiał mnie fakt, że wizyty są umawiane w zasadzie na już, zupełnie nie ma kolejek. Ja mam zawsze obawę przed lekarzem specjalistą, do którego nie ma kolejki i przynajmniej 4 tygodni czekania :) Ech, a może po prostu ludzie kasy nie mają ...
Margot trzymamy kciuki za Twoje kocięta.
Nie jest źle. Kot jest stabilny, kreatynina od momentu diagnozy, ponad rok temu, jest cały czas na tym samym poziomie (2,2), mocznik w normie, jonogram rozszerzony w normie, poza chlorkami (podejrzewam cytrynian wapnia, bo przez kilka tygodni zastąpiłam nim skorupki, już raz jak zastąpiłam skorupki cytrynianem wyszły w wynikach podwyższone chlorki.). I jak zwykle u nas w morfologii bardzo wysoka hemokoncentracja (m.in. hematokryt 58%), ale rano podczas wizyty Pani doktor oceniła, że kot jest bardzo ładnie nawodniony, ładnie wygląda, ma ładną i miłą w dotyku sierść, więc to pewnie efekt stresu, zwłaszcza, że zanim pobieraliśmy krew, badane było przez kilkanaśnie minut ciśnienie (kilka pomiarów) i trochę porozmawiałyśmy.
Najprawdopodobniej u mojej trójki rodzeństwa, problem z nerkami ma podłoże genetyczne, być może jakiś rodzaj dysplazji (nie będziemy jednak robić biopsji, aby to potwierdzić, bo i tak to nic nie zmieni jeśli chodzi o leczenie), w każdym razie nereczki są małe jak na dużego kota/y
W porównaniu do Konstancina, w obecnej lecznicy jest dużo większy komfort dla wizytujących pacjentów. Tam był jeden gabinet przez który przewijało się kilku lekarzy, pacjentów, asystentów i na pewno to sprzyjało dodatkowemu stresowaniu się zwierzaków. Teraz jest bardziej intymnie i czyściutko .
rEni trzymam kciuki za Socratesa. I nie stresuj się (chociaż ja się też zawsze stresuję przed), ale te wizyty przebiegają zawsze w bardzo miłej atmosferze i ja jakoś zawsze wychodzę z nich spokojniejsza.
Niestety dla mnie to nie koniec i cały październik upłynie mi na kontynuacji wizyt i dalszych badań.