Harpia, pierwsze mielenie idzie gładko.
Podziabane skrzydło, wiszące na skórach, czasem całe, czasem rozcięte. Bez problema.
Szopki zaczynają się przy mieleniu drugim i trzecim, tej samej treści.
NIe zapycha się sama maszynka na wale, czy na sitku, a w rurce wpustowej.
Nie wiem na jaką pastę Ty mielisz, ale ja mam stracha o te drobinki i mielę w sumie trzy razy.
Na idealną gładź. Po chlebku mogłabyś smarować

.
Wkładam po kleksie, żeby całej rury nie zapchać bo wtedy jak wessie popychacz, to się trza wysilić, żeby go wyrwać :). W sumie cały czas jest mięso w komorze, ale nie tak, żeby obklejało wał.
Jejku nie wiem jak okreśłić konsystencję... ooo jak serek mascarpone, tylko serek jest jedwabisty, a to się klei.
Mieliłam ostatnio tak, że pierwszy raz puszczałam na zelmerze elektr. a kolejne razy na ręcznej, bo ma szeroki wlot i paluszkami łatwiej popychać. I szło lepiej, acz ja mam za mało czasu na takie rzeźbienie, więc mączka kostna dalej u mnie w zestawie.
J.