Co w składzie piszczy - w poszukiwaniu naturalnej żywności
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Tufitko, widziałaś skład tej "śmietany"?Tufitka pisze:Kupuję im Piątnicy 18% nie za słodka, nie za kwaśna. Inne koty, które są na naszym wikcie też tę śmietanę dostają co jakiś czas i nie ma sensacji żołądkowych.
Skład: Śmietana, skrobia modyfikowana, pektyna, E410 Mączka chleba świętojańskiego, E412 Guma guar.
Podobnie Danone oszukuje śmietany.
W tej samej cenie można kupić prawdziwą śmietanę, tylko trzeba uważnie etykiety czytać. Dobrze, że kotom służy, ale mnie wkurza robienie z klienta wariata
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Komanka, łącznie zmieniany 4 razy.
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Chyba nawet smietana z Lidla jest lepsza, w skladzie smietanka i bakterie fermentacji kwasu mlekowego.
Bo chociaz dodatki w Piatnicy i Danone sa z reguly nieszkodliwe i pochodzenia naturalnego, to irytujace jest, ze wszedzie palce maczaja ksiegowi
Wariacji mozna dostac z zabawa w detektywa. Zakupy czegokolwiek zaczynam od czytania etykiet - maslanka z Lidla jest zageszczana zelatyna (i chociaz to dodatek naturalny, to po co??), karton produktu mlekopodobnego 3,2% tluszczu, ale zawierajace olej roslinny (!!) - u mnie w pracy sie na to nacieli, caly karton tego czegos kupiono w Makro, a psulo sie dzien po otwarciu. Mieso mielone garmazeryjne, w ktorym okolo 80% zawartosci to mieso, a reszta dodatek blonnika pszennego, soli i czegos tam jeszcze (przyklad z Lidla).
Parafrazujac pelnego fobii serialowego detektywa Monka - czytanie etykiet to "przeklenstwo i blogoslawienstwo"
PS Brak polskich liter, wiem, wiem :)
Bo chociaz dodatki w Piatnicy i Danone sa z reguly nieszkodliwe i pochodzenia naturalnego, to irytujace jest, ze wszedzie palce maczaja ksiegowi
Wariacji mozna dostac z zabawa w detektywa. Zakupy czegokolwiek zaczynam od czytania etykiet - maslanka z Lidla jest zageszczana zelatyna (i chociaz to dodatek naturalny, to po co??), karton produktu mlekopodobnego 3,2% tluszczu, ale zawierajace olej roslinny (!!) - u mnie w pracy sie na to nacieli, caly karton tego czegos kupiono w Makro, a psulo sie dzien po otwarciu. Mieso mielone garmazeryjne, w ktorym okolo 80% zawartosci to mieso, a reszta dodatek blonnika pszennego, soli i czegos tam jeszcze (przyklad z Lidla).
Parafrazujac pelnego fobii serialowego detektywa Monka - czytanie etykiet to "przeklenstwo i blogoslawienstwo"
PS Brak polskich liter, wiem, wiem :)
Można próbować zrobić, jak masz zaufanych gospodarzy, którzy sprzedadzą Ci mleko z "pierwszego tłoczenia", czyli prosto z udoju, bez przecedzania przez gazy, żeby tłuste zostawić sobie na masełko czy śmietankę.ciocia_mlotek pisze:Wy sobie przynajmniej od biedy mozecie zrobić same. Kupić od chłopa mleko jeszcze można.
W dawnych czasach, jak w lecie na działce z rodzicami się mieszakło i jeździło do gospodarstwa, żeby mleko z południowego udoju kupić. TO ZAWSZE przecedzali przy nas przez szmatkę. Nie było z czego masła i śmietanki zrobić.
Teraz krów coraz mniej, to gdzie takie mleko kupić?
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Nikt mi tu nie sprzeda surowego mleka. To jest nielegalne i mogą za to słono beknąć jeśli się ktos dowie. A " uprzejmie donoszę" typu ludzi nie brakuje.
Na południu, w Angli i Walii istnieją farmy, które mają specjalne licencje na sprzedaż takiego mleka "toksycznego i zabójczego" ale w Szkocji jest to nielegalne zupełnie
Na południu, w Angli i Walii istnieją farmy, które mają specjalne licencje na sprzedaż takiego mleka "toksycznego i zabójczego" ale w Szkocji jest to nielegalne zupełnie