byłam dzisiaj z kotami w lesie i tak się zdarzyło, że ok. godziny 14 mojego młodszego rudzielca w lewą przednią łapę użądliła osa. Wyjęłam żądło, ale Młody teraz zamiast łapy ma jedną wielką bułę.
Póki co obkładałam mu łapę lodem i okładem z zimnej wody, bo nie wiem jakie "ludzkie" sposoby na niwelowanie opuchlizny sprawdzą się również u kota.
Myślałam o waciku nasączonym sokiem z cytryny, ale koty nie znoszą zapachu cytrusów, a nie chcę mu jeszcze dokładać nieprzyjemności.
Czy mogę mu zrobić okład z kwaśnej wody? Nazrywałam też w lesie liści babki lancetowatej, rozważam zmiażdżenie jej i posmarowanie mu tej łapy jej sokami, ale nie wiem na ile to może pomóc.
Chciałabym po prostu sprawić, żeby ta opuchlizna zeszła mu szybciej, o ile to możliwe, a nie utrzymywała się kilka dni, bo wyraźnie mu przeszkadza. Początkowo chodził na trzech łapach, kuląc tą użądloną, teraz już używa czterech, ale z oczywistych powodów ta jedna jest bardzo "tkliwa".
Czy ktoś mi może dobrze poradzić?
