Kocie natręctwa

Awatar użytkownika
coztego
Posty: 262
Rejestracja: 2011-10-07, 14:33
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: coztego »

Nitka pisze:Może załóż jej kubraczek na brzuszek?
Myślałam o tym, ale z drugiej strony kubraczek jest dla kota bardzo stresujący, obawiam się, że jak się jeszcze zestresuje kubraczkiem, to po zdjęciu go będę miała całkiem łysego kota :roll:
Nitka
Posty: 105
Rejestracja: 2012-02-12, 20:44
Lokalizacja: Piotrków Tryb.

Post autor: Nitka »

Moim zdaniem zdecydowanie bardziej stresujący jest kołnierz. Natomiast taki rękaw jeśli nie będzie bardzo obciskać tułowia i ograniczać ruchów to kwestia jednego dnia i Koto przyzwyczai się. Pamiętaj, że to dla jego dobra.
Mi też mojej małej było bardzo szkoda, bo gorąco i wiadomo niewygodnie. Ale jak wyobraziłam sobie tą ranę na szyi to nieustające gojenie to wcale długo nie robiłam sobie wyrzutów. W nagrodę za to więcej ją miziałam i starałam się czymś zajmować. Jak była pod moim okiem, to zdejmowałam jej ubranko na trochę - ale to naprawdę musiałam ją bacznie pilnować. Skubana jak sama nie dosięgała to od razu pojawiał się pomagier i pędzlował ją dwa razy skuteczniej :evil:
Czasem są takie sytuacje, które nie podobają się naszym ogonkom, ale czasem są ważniejsze sprawy i nie ma co się oglądać na ich humory. Jeszcze miesiąc albo dwa i brzucho będzie całkowicie łyse, skóra jest delikatna i nawet nie zorientujesz się, kiedy pojawią się rany. I tak w jakiś sposób trzeba będzie zabezpieczyć to brzucho, bo to nie będą już żarty.

To jest tylko taki mój prosty pomysł. U mnie się sprawdził i u Tufitki też. Bez antybiotyków i innych "chemicznych wspomagaczy".
Tufitka
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

coztego Nitka dobrze radzi, spróbuj z kubraczkiem. kupić w ciucholandzie bawełnianą bluzeczkę z długim rękawkiem (taką najcieńszą wynaleźć na tę porę roku) rękaw powinien być elastyczny (rozciągliwy), żeby kotek się w nim komfortowo czuł. I wyciąć tak,żeby zrobić dziury an 4 łapki.
Moja na początku też troszkę nieswojo się w nim czuła, ale teraz to traktuje ja zbroję :mrgreen:
Niestety musi w nim chodzić, bo jak tylko się go zdejmie, to zaraz wydrapany placek na szyi się pojawia :-( . Ale przyzwyczaiła się do niego i nie stanowi n dla niej problemu. Więcej czasu jej poświęcam, drapię pod kubraczkiem.

Spróbuj, niewiele kosztuje a może się sprawdzić.
Tufitka
Posty: 3015
Rejestracja: 2013-01-21, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Tufitka »

Zastanawiam się również (oprócz kubraczka), że może by zastosować specyfik prze Kazię polecony (tryptofan). Ja chyba swojej kupię i zobaczymy czy będzie bardziej zrelaksowana. Może za jakiś czas będę mogła już zdjąć z niej kubraczek i nie będzie się drapać po szyi.
shana55
Posty: 5339
Rejestracja: 2012-08-07, 12:07

Post autor: shana55 »

Ten aloes chyba cuda czyni :-D natarłam kotu te wylizane plecy i brzuch, bo i brzuch zdążył wylizać i narobił małych ranek i ..... uspokoiło się lizanie :-D ranki przyschły i zbladły. Jeszcze coś tam ozorem próbował sięgać, ale mu palcem pokiwałam że nie wolno i się uspokoił. O rany jak się cieszę :mrgreen: A o kubraczek i tak się postaram :twisted:
Dziękuje dziewczyny za dobre rady :kwiatek:
Jak długo można ten aloes stosować??
gpolomska
Admin techniczny
Posty: 1745
Rejestracja: 2013-01-07, 11:02
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: gpolomska »

Tak z moich doświadczeń (może komuś się przyda).

Oby się nie okazało jak u mnie, że lekarstwem na wylizywanie brzucha jest... śniadanko o 3 w nocy :evil: oraz wleczenie kokcydiów załapanych w schronisku (dostała baycox - koszt znikomy na kota, jednorazowe podanie, a milion niedomagań jak ręką odjął); wszystkie badania były porobione (łącznie z hodowlą grzyba 4 tyg. w labie) i wszystko wyszło w porządku, ale było albo śniadanko o 3, albo liżemy brzuch :evil: (po zmarłej starszej pani jest i chyba tak była nauczona prze 5 lat, bo starsi ludzie często wstają o takich godzinach).

Z tego, co czytałam rady behawiorystów (tonący brzytwy się chwyta), to najważniejsze jest usunięcie przyczyny stresu (a to może być dosłownie wszystko - najlepiej sięgnąć pamięcią do dnia, kiedy się zaczęło i przemyśleć gości, wyjazdy, przemeblowania itp.). Niektórym pomagają obróżki behawioralne czy feliway, ale... całe życie nie bardzo kota na tym trzymać, więc lepiej jednak znaleźć przyczynę. Wielu pomaga też dolanie naparu z rumianku i tymianku do wody albo nawet bardzo mocny napar w pobliżu miejsca wypoczynku (można dodać lawendę).

Co do ranek, to u mnie nawet weci załamywali ręce, więc rozegrałam po swojemu (korzystając z rad jul-kota): kołnierz na 3 dni (jak dochodzi dużo powietrza, to się wszystko lepiej goi) i pryskanie 1-2 razy dziennie octeniseptem, który też przyspiesza gojenie (dawka toksyczna dla kota to butelka 250ml na raz wypita, ale raczej żaden by nie skorzystał, bo potwornie gorzkie to jest); po 3 dniach ledwo były ślady (bo to grzybo/bakterio/wirusobójcze, zasadniczo dla ludzi) i na tyle się uspokoiło, że kotuś nie próbował uporczywie wylizywać ran dla samych ran. 3 dni w kołnierzu to nie wyrok (tylko sama go robiłam, że był przezroczysty - ograniczał lizanie, ale nie widoczność i miał długość tylko do końca noska - tak, że nawet na szafy wskakiwała w nim spokojnie, a ściągany tylko do jedzenia i mycia pod kontrolą - jak wchodziła na brzuch, to kołnierz na głowę). To, czy bardziej stresuje kaftanik, czy kołnierz, to chyba jednak indywidualna sprawa dla każdego kota (przy próbie założenia kaftanika - wg rad wet - wierzgała, wrzeszczała i od razu cała energia w ściągnięcie tego - skuteczne zresztą).
shana55
Posty: 5339
Rejestracja: 2012-08-07, 12:07

Post autor: shana55 »

Dziewczyny :kwiatek:
Czy tym sokiem z aloesu rozcieńczonym można przecierać kotu oczy?? Karmelkowi znowu łzawią oczy i lekko ropieją po nocy, nie chce mu dawać znów Gentamecyny. Przemywam mu normalną herbatą na chwile jest lepiej. I jak długo można ten sok stosować??
Awatar użytkownika
Annazoo
Posty: 211
Rejestracja: 2012-04-09, 12:32
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Annazoo »

A może spróbuj ziele świetlika?
Z aloesem bym uważała, oczy to jednak bardzo delikatna tkanka...
shana55
Posty: 5339
Rejestracja: 2012-08-07, 12:07

Post autor: shana55 »

Annazoo :kwiatek:
Dzięki za info, to ma być ziółko takie do parzenia czy może to jakiś preparat gotowy ??
coś takiego??
http://www.doz.pl/apteka/p3133-Fix_Ziel ... 2_g_30_szt
czy raczej takie
http://www.aptekafortuna.pl/produkt.htm ... 8347816b3e
Awatar użytkownika
Annazoo
Posty: 211
Rejestracja: 2012-04-09, 12:32
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Annazoo »

Ja ziele świetlika kupuję w aptece, zaparzam i przemywam oczy nasączonym wacikiem kosmetycznym
Można też nazbierać i ususzyć, to bardzo pospolite ziele :)
martens
Posty: 104
Rejestracja: 2013-10-02, 19:52
Lokalizacja: USA

Kot memla ogon

Post autor: martens »

Mam pytanie/prośbę o pomoc - od jakiegoś czasu Mimir memla ogon. Ciamka go i ciamka, ślini i memla i obgryza sierść. Jak skończy, to końcówka ogona jest oblepiona śliną i obrzydliwa. Jak ogon wyschnie to widać dookoła poprzygryzaną sierść. Nie wiem, o co może chodzić. Jak widzę, że go ciamka, to staram się odwrócić jego uwagę od ogona, ale nie zawsze mi się udaje. Kot ma niecałe 5 miesięcy. Czy ktoś z Was miał podobne przeboje?
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Sojuz
Posty: 1432
Rejestracja: 2012-08-06, 15:57
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Sojuz »

On ten ogon ssie, ciumka, zaciąga? Czy w tym czasie mruczy albo widać, że jest w dobrym nastroju? Jeżeli tak to prawdopodobnie przypomina sobie picie mleka z cycka mamy :-)
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
agal
Posty: 296
Rejestracja: 2011-09-27, 10:55
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: agal »

Co prawda nie końcówka, ale ogon u nasady - sprawdziłabym pęcherz i wątrobę. Jesli nie to, to stawiałabym na stres (a czym spowodowany, to tylko kot wie ;) ). U kotki moga być tez sprawy behawioralne - Fryga wyrwała sobie wiele lat temu futro z nasady ogona podczas bardzo silnej rui. Wyglądała jak myszoskoczek ;) Ogon odrastał latami, a ja ją poiłam kroplami Bacha. Pomagało.

Ag.
Awatar użytkownika
Komanka
Posty: 663
Rejestracja: 2012-08-03, 09:23
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Komanka »

Martens, przemyśl, czy coś się w domu zmieniło - zwyczaje, porządek dnia, wyjazdy, przyjazdy, przemeblowanie, nowy mebel. Być może coś go zestresowało.
Tak mi przyszło do głowy z doświadczenia (kot "zrytualizowany" u mnie w domu :-/ ). Jak nie to, to ktoś z większym doświadczeniem coś na pewno podpowie.
martens
Posty: 104
Rejestracja: 2013-10-02, 19:52
Lokalizacja: USA

Post autor: martens »

No właśnie się tak zastanawiałam i nic mi do głowy nie przychodzi takiego, co by się w domu mogło zmienić. Nic nie kupiłam nowego, plan dnia jest taki sam jak zawsze, żaden nowy domownik nie doszedł/odszedł, jedyny wyjazd to był mój weekend w Czechach na początku stycznia, Mimir był w domu z moją siostrą. Ja na początku myślałam, że on tak męczy ten ogon, bo mu zęby będą rosły, ale zajrzałam mu w paszczę i nic nie widzę, żeby mu coś wypadło/wyrosło/ruszało się.
Obrazek
ODPOWIEDZ