Dopisując się do tematu. Mój pies jada bardzo nieregularnie.
Czasem raz na dzień, czasem po kilka razy (kiedy dostaje dużą porcję typu cały królik lub szyja jelenia, sam wybiera kilkukrotne podejścia) a czasem naprawdę spore posiłki i wtedy następny dzień jest przerwa - też różnie, czasem sam ją sobie robi czasem ja mu ją narzucam. Taki model jest dla mnie najnaturalniejszy. W psim/wilczym świecie poluje się albo na jedną dużą zwierzynę zjada póki ona starcza. Tu też nie jest tak do końca jak Dagnes mówisz - taki jeleń starcza stadu nawet na kilka dni. Watahy nie składają się zazwyczaj z 15+ sztuk :), raczej tak do 10. Wilk może zjeść nawet 5kg pokarmu. Więc nawet grupa 10wilków ( a zazwyczaj są mniejsze) nie przerobi całego jelenia w ciągu jednego dnia.
Tu z kolei odniesienie do postu Endryu - skąd pomysł, że wilki żyją samotniczo

???/ To są typowo stadne zwierzęta żyjące w grupach rodzinnych. To samotniki są wyjątkiem. I owszem częściej całe stado poluje na większą zwierzynę bo właśnie wtedy ryzyko jest mniejsze dla grupy a poza tym mniejszy wydatek energetyczny niż pogoń jednego wilka za królikiem. Wilki polują pojedyńczo "jak się przydaży okazja"
Do tematu. Często się zdaża, że najadają się "na zapas" bo nie jest wiadome kiedy przyjdzie kolejny pokarm. Dlatego uważam, że niczyn nienaturalnym nie jest psie najadanie się na zapas i robienie sobie przerwy później
Co do głodówek. Dlaczego "omijanie" i nie dostarczanie odpowiedniej ilości energii? To chyba przy odchudzaniu. U psów to chyba działa na innych zasadach. W naturze głodówki są często zwyczajnie wymuszane przez brak pokarmu. A z drugiej strony króta głodówka daje "odetchnąć" przewodowi pokarmowemu. Jaki sens omijania posiłków i zmniejszania podaży energii u psa, który ma prawidłową wagę? Głodówka ma być raczej imitacją tego jak to jest w naturze - tego, że ejdzenie zwyczajnie nie zawsze jest dostępne
Ja generalnie jestem bardzo zadowolona z opcji karmienia psa w taki bardzo nieregularny sposób
Zaczynałam od 2 posiłków dziennie, o względnie takich samych porach. Pies zjadał śniadanie i rozglądał się "gdzie więcej". Cały dzień potrafił szperać, aż do kolacji. Do tego zdażały mu się wymioty wodniste jeśli przerwy między posiłkami były zbyt duże. Takie głodowe wymioty.
W tej chwili pies jeśli jada raz na dzień to raczej wieczorem ale nie o ustalonej godzinie. Mniej więcej z pół godzinki po najaktywniejszym spacerze lub w ogóle wieczorem. Podaję mu sporo jedzenia. Jeśli zje mniej więcej dzienną dawkę wyliczoną to normalnie jest karmiony dnia następnego. Jeśli zje więcej to jest głodówka. Z resztą najczęściej to nie ja ją narzucam. Sprawdziłam. On naogół następnego dnia po sutym poprzednim sam nie chce jeść. Ot czasem wysępi kawałek jabłka. Dodam, że w dużej mierze skończyło się też żebractwo i całodzienne poszukiwanie jedzenia. Bo pies się najada za jednym podejściem i mu dobrze. Potem sobie odpoczywa po nocy można się bawić dalej