5 letni golden - 41 kg
Od poniedziałku do piatku 3 spacery dziennie - razem ok 2.5 - 3 godziny w tym bieganie za laserkiem lub z psami.
raz w tygodniu - sobota lub niedziela spacer terenowy czyli wyjazd do lasu, nad wisłę czy inne bajoro i wtedy bieganie, skakanie przez przeszkody, pływanie - wracam do formy i jest ok 4-6 godzin wtedy , jak przyjdzie jesień to pewnie wrócimy do nawet 8 godzin.
Drugi dzień weekendu 3-4 spacery po conajmniej godzinie każdy. zwykłe parkowe szaleństwo
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
To nie jest zabieranie czasu To jest też czas razem z dzieckiem - bo częściowo spacerujemy razem z dzieckiem.
Popatrz na to inaczej - mam psa wiec mam pretekst do tego żeby podjechac do lasu i nie włóczę się tam bez sensu. W deszczowy dzień czy mroźny dzień, czy wogóle wolny dzień nic nie ma takiej mocy żebym poszła na długi spacer, albo marszo spacer, albo jakieś bieganie. pies mnie zmusza... mam wrażenie że tylko dzięki psu odzyskuje sprawność sprzed wypadku - po roku zaczynam biegać.
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Trzyletni przerośnięty Parson Russel 11kg. Ma dostępny ogródek cały dzień, codzień. Na nasze szaleństwa. Przynajmniej raz na tydzień wycieczka w góry na kilka godzin
My mamy duży ogród i rzadko z niego korzystamy. Tak, czy inaczej psu potrzebna jest stymulacja do tego, żeby ruszył tyłek, więc wolę iść na spacer, gdzie pies poznaje nowe tereny, zwierzaki. Ogród jest dla czworonoga tylko przedłużeniem domu - zna każdy jego zakamarek.
Wszystko od psa zależy. Mój na "krótkich" spacerach strasznie się denerwuje, cały trzęsie i ogólnie masakra. W ogrodzie a to poleży a to pobiega, pobawi się ze mną czy dziećmi i jest zrelaksowany.
Jak idziemy na dłuższy spacer to póki nie wyjdziemy poza wieś pies aż sie cały trzęsie. Dopiero w górach wiatr w uszy i heja
2,5 letnia rottweilerka - spory bysior ponad wzorzec.
2 spacery.
Pn-pt:
- Poranny (około 5 nad ranem) to godzina przed pracą - łażenie po śladach okolicznych kotów;
- Popołudniowy trwa pi razy oko od godziny 17 do godziny 21
Weekend i dni wolne
- poranny (około 5 rano) to 2-3 godziny z łażeniem po śladach saren.
- popołudniowy to około godziny 15 do późnego wieczora.
Sorry nie mogłam się powstrzymać, ale wy dziewczyny po pracy nic nie robicie tylko spacerujecie z psem? Jak podliczyłam te godziny spacerów, pracę sen i czas na domowe obowiązki, żywienie siebie i zwierzyny, oraz niezbędne zajęcie sie higiena, ubraniem itp.,to mi nie zostało nic na posiedzenie z książką, przed tv albo kompem. No chyba ze śpicie 4 godziny