BARF dla ludzi?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Sojuz, łącznie zmieniany 1 raz.
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
- ciocia_mlotek
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Czyli dziergamy z wszystkiego tylko nie z ziarn czterech zbóż – tj;
NIE z pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia.
Reszta dobra.
Poczytajcie http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=z ... oyNy3EP_tQ
NIE z pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia.
Reszta dobra.
Poczytajcie http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=z ... oyNy3EP_tQ
E, tam. Wcale nie dobra.Sandra pisze:Reszta dobra.
Skrobia w takiej ilości nie jest dobra.
Wszystkie zboża, te bezglutenowe też, zawierają substancje antyodżywcze.
Co może być dobrego w produkcie, który spędził godzinę w temperaturze 250°C?
Na fotce z tymi "przyrumienionymi chlebkami" ładnie widać produkty reakcji Maillarda - na czele z akrylamidem.
Oczywiście wyeliminowanie glutenu to podstawa, bo to jeden z największych szkodników.
Ale później trzeba się dalej kształcić i wchodzić na kolejne szczeble dietetycznej wiedzy tajemnej
Masz na myśli raw-paleo. "Tradycyjne" paleo, takie w wydaniu Cordaina czy Wolfa, jest jak najbardziej obrobione termicznie. Co nie zmienia faktu, że raw-paleo pod wieloma względami jest lepsze, łatwiej strawne i lepiej przyswajalne. Można jeść mniej i zostawiać po sobie mniejsze i bezzapachowe odpady - jak u naszych zwierzaków na BARFiezenia pisze:ale paleo to głownie nie obrobione
na surowo
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Upiekłam dzisiaj te placki (są z łatwo dostępnych produktów), bo niestety nie jestem w stanie zrezygnować z węgli - nie wiem tylko po co aż tyle dodaje się tam otrąb, skoro one tylko drapią jelita ? Może dawać ich 1/4 ? Niestety muszę na "coś" położyć wędlinę, teraz można zjeść więcej pomidorów - ale zimą ? Jem teraz surowe owoce i "odzywają się" braki w szkliwie zębowym 
Słusznie prawisz Dagnes, a oto krótki cytat z wywiadu z Williamem Davis'em;
Ja ostatnie tygodnie zaniedbałam, efekty straszne...znów muszę zacząć od początku...To uzależnienie jest tak mocne
Nie spodziewałam się że będzie tak ciężko.
A jak wpływają na nas inne ziarna, np. kamut, orkisz, owies, szarłat, gryka. Czy są dla nas zdrowe, czy nie?
Patrząc ewolucyjnie, kamut i orkisz to starsze formy pszenicy. Zatem nie doszło u nich do szkodliwych modyfikacji genomu „D” jakie miały miejsce w przypadku nowoczesnej pszenicy. Ale to wciąż pszenica. Oznacza to, że będzie tam gliadyna (choć jej działanie w zakresie pobudzania apetytu będzi mniejsze niż jej współczesnego odpowiednika), będą też lektyny zwiększające przepuszczalność jelit. Oba składniki podnoszą dodatkowo stężenie cukru we krwi.
Jeśli chodzi o oddziaływanie na układ odpornościowy, owies rzeczywiście różni się znacząco od pszenicy. Jednak problem z owsem polega na tym, że niezwykle mocno podnosi poziom cukru we krwi. Miska gotowanej, ekologicznej, grubo mielonej owsianki bez dodatku cukru u osoby zdrowej zwiększy poziom cukru do 150 mg/dl, 200 mg/dl, czasami nawet więcej. U cukrzyka lub przedcukrzyka nawet 300 mg/dl po zjedzeniu owsianki nie jest rzadkością.
Szarłat i gryka to ziarna, które nie mają związku z pszenicą i zasadniczo są czystymi węglowodanami. W przeciwieństwie do pszenicy nie wywołują skutków immunologicznych, neurologicznych, ani nie pobudzają apetytu. Jednak podobnie jak owies podnoszą stężenie cukru we krwi i wywołują wszystkie efekty z tym związane (zwiększona odporność na insulinę oraz glikacja – w oku, w tkankach chrzęstnych, w tętnicach, oraz glikacja cząstek LDL). Z tego powodu doradzam pacjentom, aby te wszystkie ziarna spożywali w niewielkich ilościach tj. nie więcej niż niż pół filiżanki po ugotowaniu, i tylko w ramach diety ubogiej w węglowodany (np. średnio 40-50 gramów dziennie)
I to jest chyba najistotniejsze.dagnes pisze:Ale później trzeba się dalej kształcić i wchodzić na kolejne szczeble dietetycznej wiedzy tajemnej.
Ja ostatnie tygodnie zaniedbałam, efekty straszne...znów muszę zacząć od początku...To uzależnienie jest tak mocne
A jak się maja do diety bez węgli wszystkie faszerowane warzywa typu ;
gołąbki, papryka, pomidory, cukinia, kabaczki...i co tam jeszcze kto wymyśli.
Jest sezon warto się tym zajadać ?
Ale może za bardzo przetworzone ?
Sama nie wiem co jeść...Był taki czas, ze nie mogłam patrzeć na padlinę...często mam jej zwyczajnie dosyć...chce się jakichś wynalazków, nowości...odmiany.
Jaja również mi obrzydły.
A tu tego za dużo...tego za mało...
Przez 2 miesiące prawie się zagłodziłam, wszystko było drewniane o smaku ciągle tym samym, jadłam na siłę.
Ale pora wziąć się za bary z tym barfem dla ludzi...
gołąbki, papryka, pomidory, cukinia, kabaczki...i co tam jeszcze kto wymyśli.
Jest sezon warto się tym zajadać ?
Ale może za bardzo przetworzone ?
Sama nie wiem co jeść...Był taki czas, ze nie mogłam patrzeć na padlinę...często mam jej zwyczajnie dosyć...chce się jakichś wynalazków, nowości...odmiany.
Jaja również mi obrzydły.
A tu tego za dużo...tego za mało...
Przez 2 miesiące prawie się zagłodziłam, wszystko było drewniane o smaku ciągle tym samym, jadłam na siłę.
Ale pora wziąć się za bary z tym barfem dla ludzi...
Przeleciałam cały wątek od początku i natrafiłam na cytat z książki Lutza zamieszczony przez Iowa (część ponownie zacytuję)
http://www.barfnyswiat.org/posting.php? ... &comment=1
Czy tez tak mieliście, czy tak macie, czy ktoś z was twardo stosuje dietę bez węgli ??
Jak na spowiedzi proszę napiszcie czy tylko ja taka słaba jestem ?
Wsparcia poproszę
http://www.barfnyswiat.org/posting.php? ... &comment=1
U mnie dokładnie tak było i czy jestem osamotniona ?Iowa pisze:Często już po krótkim czasie tracą apetyt, a czasem rozwija się u nich wstręt do jedzenia, szczególnie mięsa. Utrzymanie ich przy diecie wymaga sporej siły przekonywania; jeśli chcą zrezygnować, powinni wiedzieć, że organizm przywyknie do małych doz węglowodanów, a wtedy czekają ich rozmaite korzyści. Pamiętaj, że przestawienie organizmu na spalanie i pożytkowanie tłuszczu poprzez ograniczenie węglowodanów przypomina odstawienie narkotyku, od którego jesteśmy uzależnieni. W końcu nastąpi powrót do zdrowia, ale droga do celu jest bardzo trudna.
Czy tez tak mieliście, czy tak macie, czy ktoś z was twardo stosuje dietę bez węgli ??
Jak na spowiedzi proszę napiszcie czy tylko ja taka słaba jestem ?
Wsparcia poproszę
Ja się przyznaję bez bicia, że w okresie jesiennym wróciłam do "normalnego" jedzenia, choć na diecie niskowęglowodanowej czułam się lepiej. Ale życie potoczyło się tak, a nie inaczej - mąż trafił do szpitala, a ja musiałam ogarnąć dom, dziecko, koty i codzienne dojazdy do szpitala. Po prostu nie miałam za bardzo czasu ani głowy do myślenia i ogarniania jeszcze nowego menu i tak to już zostało...
Teraz planuje powrócić na właściwą drogę, ale w związku z faktem, iż to mąż przygotowuje śniadania, to trochę się to odkłada w czasie...choć wiem, że chcę i w końcu się uda!
Teraz planuje powrócić na właściwą drogę, ale w związku z faktem, iż to mąż przygotowuje śniadania, to trochę się to odkłada w czasie...choć wiem, że chcę i w końcu się uda!
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain