Tufitko, we Francji są chyba wyższe zarobki
U mnie Skippi jest
number one 
i w życiu bym sobie nie darowała, gdyby przeze mnie coś mu się stało.
I tak dręczą mnie wyrzuty sumienia, że nie porobiłam tych badań wcześniej tylko słuchałam wetów, że to sezon grzewczy, te koty tak mają etc.

Nota bene właścicielka hodowli też durnowata baba, jak się hoduje koty brachycefaliczne to się powinno wiedzieć cokolwiek na temat możliwych chorób itp.
Ale u niej wszystko O'K, wszystkie kotki zdrowe (jak się chodzi do tego samego weta, u którego konsultowany był Skippi to faktycznie wszystko przejdzie, nawet kotu z powiększonym sercem co widać na RTG nie trzeba robić badań).
A w ogóle zdziwiona po co robić kotu echo serca ??? To niepotrzebny wydatek !!! Skipper na pewno jest zdrowy
Q..rwa scottish foldy są w grupie ryzyka HCM !!! W takim razie kotka przed pokryciem powinna mieć zrobione badania w kierunku HCM.
Czytałam dużo publikacji na temat kardiomiopatii przerostowej u kotów i chyba Niziołek pisał, że scottish foldy mają skłonności do tej choroby.
Nota bene od czasu jak poinformowałam o problemach oddechowych Skippera 3 czy 4 miesiące temu babsko unika mnie jak diabeł święconej wody, a jak zadzwoniłam żeby podpytać czy były takie sytuacje albo w jej hodowli albo w hodowli Skipusinego tatusia to ciągle "nie ma czasu bo jest w pracy". Ale oddzwonić można prawda ? PO PRACY !!!
Nie wiem jak hodowca może nie interesować się dalszym losem sprzedanego kociaka, przecież jeżeli u Skippiego wystąpiły jakieś problemy zdrowotne to jest to w jakiś sposób związane z jej hodowlą i babsko też to powinno przemyśleć i wyciągnąć dla siebie jakieś wnioski na przyszłość
Ale tak to jest jak się aspiruje do miana super-hodowcy z bardzo ograniczoną wiedzą. Najważniejsze jest, że kotek ma śliczny spłaszczony pyszczek (i do tego dąży jak mi mówiła w swoim programie hodowlanym ???, żeby koty nie miały "dzioba"). Konsekwencje zdrowotne dla kotka nie są ważne, kotka się sprzeda i dalej niech się posiadacz kotka martwi.
Nota bene mój TŻ stwierdził, że Skipuś jest tak śliczny, że nie można go zepsuć

(to tak a propos operacji plastycznej)