Padaczka u kota
Myślę, że to bardzo prawdopodobne Tufitko. Majro, nie wykluczone też, że to kolejny atak albo skutek działania leku przeciwpadaczkowego
. Powinnaś Majro uzbroić się w cierpliwość i izolować dzieci od kota w takim stanie. Zapewnij Beso spokój w odosobnieniu. Posyłam Wam moc pozytywnych wibracji.
Teraz pędziłabym do weta i nie ruszała się dzisiaj stamtąd. Kot powinien zostać na obserwacji najlepiej w lecznicy, która ma możliwość hospitalizacji zwierząt. Powinien dostać leki i płyny dożylnie. Nie macie czasu do stracenia.
Ataki agresji w trakcie ataku padaczkowego przeżyłam ze swoją kotką. To były dla nas obu bardzo ciężkie chwile. Kilka psów i kotów, które ratowałam ze wstrząsów, po urazach i wypadkach różnych wykazywało objawy agresji niekontrolowanej, zwykle przyczyną był wtedy wylew i silny obrzęk mózgu.
Teraz pędziłabym do weta i nie ruszała się dzisiaj stamtąd. Kot powinien zostać na obserwacji najlepiej w lecznicy, która ma możliwość hospitalizacji zwierząt. Powinien dostać leki i płyny dożylnie. Nie macie czasu do stracenia.
Ataki agresji w trakcie ataku padaczkowego przeżyłam ze swoją kotką. To były dla nas obu bardzo ciężkie chwile. Kilka psów i kotów, które ratowałam ze wstrząsów, po urazach i wypadkach różnych wykazywało objawy agresji niekontrolowanej, zwykle przyczyną był wtedy wylew i silny obrzęk mózgu.
Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie znalezienie teraz lecznicy która ma możliwości pozostawiania zwierzaka pod ich opieką. Beso jest nieprzewidywalny. Podchodzi, grucha i prosi o głąski ale gdy wyciagam rękę-atakuje, wygina się pogłaskany w grzbiet...już nie próbuję. Dzieci mają zakaz zbliżania, ja też daję mu spokój. Prosił mocno o jedzenie, zjadł i ciagle śpi. Mam wrażenie że jest słąbszy, ciut niezgrabny.
W Krośnie jest lecznica, ale oni nadają się do szczepień i usypiania...aa nawet do usypiania nie bardzo
Więc z Beso nie będę u nich ryzykować.
W Krośnie jest lecznica, ale oni nadają się do szczepień i usypiania...aa nawet do usypiania nie bardzo
Więc z Beso nie będę u nich ryzykować.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez majra, łącznie zmieniany 1 raz.
przepraszam za ciszę, ale rozchorowałam sie i sił do kompa nie mam.beso ma się super. wczoraj za zgodą wet nie podałam dawki leku. dawka była dla niego chyba za silna.przespał cały dzień i był wyraźnie otumaniony. Dzisiaj jest chętny do zabawy, nawet bardziej niż zazwyczaj.
Tak myślę, czy jest sens robić taki bajzel skoro kot reaguje na leki. nie wiem czy dobre dla niego będzie zważając na jego oraz do ludzi i obcych miejsc.
Tak myślę, czy jest sens robić taki bajzel skoro kot reaguje na leki. nie wiem czy dobre dla niego będzie zważając na jego oraz do ludzi i obcych miejsc.
Kobieto, jaki bajzelmajra pisze:Tak myślę, czy jest sens robić taki bajzel skoro kot reaguje na leki. nie wiem czy dobre dla niego będzie zważając na jego oraz do ludzi i obcych miejsc.
Majro, korzystaj z okazji pomocy organizacyjnej jaką Ci zaoferowała Sihaya.
Teraz porządnie kota zdiagnozuj, nie uspokajaj się jego chwilową poprawą - co będzie jak za jakiś czas to wszystko powtórzy?
Jeśli teraz odpuścisz, to trudniej Ci będzie później zmobilizować chętnych do pomocy.
Teraz porządnie kota zdiagnozuj, nie uspokajaj się jego chwilową poprawą - co będzie jak za jakiś czas to wszystko powtórzy?
Jeśli teraz odpuścisz, to trudniej Ci będzie później zmobilizować chętnych do pomocy.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Maciejka, łącznie zmieniany 1 raz.
Tufitka, nie odezwałam się wieczorem bo zwyczajnie zaniemogłam(chyba coś w rodzaju grypy)
Dziewczyny, pisałam tamtego posta z telefonu z wysoką gorączka, dlatego nie rozpisywałam się. Jestem Wam bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna za pomoc! To niezwykle budujące, że mogę liczyć na całkiem obce osoby. Chodziło mi o to, czy jest sens takiego zwierzaka męczyć, stresować dla niego to będzie bardzo trudne przeżycie i obawiam się czy nie wyrządzę tym więcej szkody niż pożytku. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu mnie rozumiecie.
Silhaya
Wczoraj dzwoniłam do wetki, nie kazała podawać leku, ale wychodzi na to, że kot nic nie dostaje teraz
Dopiero w przyszłym tygodniu kazała do siebie zadzwonić po nazwę innego leku..jak dostanie ataku to pewnie znowu mu podam ten sam
Beso jest wyjątkowo radosny
chętny do zabaw bardziej niż kiedykolwiek.
Dziewczyny jesteście niesamowite
Dziewczyny, pisałam tamtego posta z telefonu z wysoką gorączka, dlatego nie rozpisywałam się. Jestem Wam bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna za pomoc! To niezwykle budujące, że mogę liczyć na całkiem obce osoby. Chodziło mi o to, czy jest sens takiego zwierzaka męczyć, stresować dla niego to będzie bardzo trudne przeżycie i obawiam się czy nie wyrządzę tym więcej szkody niż pożytku. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu mnie rozumiecie.
Silhaya
Beso jest wyjątkowo radosny
Dziewczyny jesteście niesamowite
Kobieto, zrozum, że to może być chwilowa poprawa, a później (oby nie tfu, tfu) może się pogorszyć.
Trzeba działać, jak nie jest jeszcze źle.
Kot się trochę zestresuje, ale go to nie zabije (chyba). A odwlekanie badań, wprowadzenia właściwego leczenia (obyśmy dmuchały na zimne, i żeby mu się poprawiło) może pogorszyć jego stan.
Kurcze, na razie nie mam możliwości przyjechania po niego (muszę auto do warsztatu odstawić, żeby dalej służyło), bo tak to bym go zabrała.
Przyjedź z kotem (pociągiem, busem, autostopem) czymkolwiek. Kota oddasz w dobre ręce (wskazane przez Sihaya). W razie czego, ktoś Cię przenocuje w Warszawie.
edit: usunęłam ostatni zapis - racja Terhie - tylko zwierzęcia szkoda
Trzeba działać, jak nie jest jeszcze źle.
Kot się trochę zestresuje, ale go to nie zabije (chyba). A odwlekanie badań, wprowadzenia właściwego leczenia (obyśmy dmuchały na zimne, i żeby mu się poprawiło) może pogorszyć jego stan.
Kurcze, na razie nie mam możliwości przyjechania po niego (muszę auto do warsztatu odstawić, żeby dalej służyło), bo tak to bym go zabrała.
Przyjedź z kotem (pociągiem, busem, autostopem) czymkolwiek. Kota oddasz w dobre ręce (wskazane przez Sihaya). W razie czego, ktoś Cię przenocuje w Warszawie.
edit: usunęłam ostatni zapis - racja Terhie - tylko zwierzęcia szkoda
Ostatnio zmieniony 2013-04-11, 10:01 przez Tufitka, łącznie zmieniany 1 raz.