Terhie pisze:Wet był zainteresowany, ale poprosił o naukowe opracowania, badania, statystyki. A takowych w BARFie brak.
Jak to? Wcale takowych nie brak!
Problem polega na tym, że weterynarze (jak również przedstawiciele medycyny dla dwunożnych) generalnie nie czytają naukowych opracowań. Swoją wiedze opierają na tym, co wynieśli ze studiów (tam również nie czytając naukowych opracowań, a jedynie opinie wykładowców i autorów podręczników, nie sięgając do tekstów źródłowych) oraz na broszurach wydawanych przez koncerny paszowe i farmaceutyczne, które to broszury udają naukowe wydawnictwa.
Istnieje całe mnóstwo badań nad metabolizmem oraz dietą kotów i psów, których wyniki i opracowania były prezentowane w naukowych wydawnictwach, jak również są dostępne pod postacią prac naukowych/badawczych wydawanych bezpośrednio przez instytuty badawcze (uniwersytety). Językiem większości tych źródeł jest angielski bądź niemiecki, co zapewne stanowi wielką trudność dla przeciętnego weterynarza. Jeśli jednak któremuś zależałoby na zdobyciu wiedzy, zaniósłby teksty do tłumacza

.
Sięgnijcie do tekstów źródłowych (bibliografii) podanych chociażby w tych dwóch opracowaniach, a macie potężny materiał dla Waszego weta (dotyczy kotów):
http://www.catinfo.org/docs/DrZoran.pdf
http://maxshouse.com/feline_nutrition.htm
Opracowania te (jak najbardziej naukowe) powinny być bez trudu dostępne dla ludzi z branży jakimi są weterynarze (nawet mi udało się do wielu dotrzeć).
Jakby kogoś interesował zbiór, chronologicznie usystematyzowany, dostępnych badań nad odżywianiem kotów, to tu ma gotowiec, tylko sięgnąć do źródeł:
http://elib.tiho-hannover.de/dissertati ... f_ws03.pdf
(badania tu wymienione są do roku 1975, można mniemać, że później "badaniami" zajmowały się już wyłącznie koncerny paszowe

).
Naprawdę, innych jeszcze opracowań jest od groma. Wystarczy tylko CHCIEĆ do nich dotrzeć.
Taaaa... - powie jeden z drugim - ale przecież kolorowe tabelki od Royal Canin są o wiele łatwiejsze w odbiorze. W dodatku po polsku!
Cóż, czy ja chciałabym oddać mojego kota w ręce weta, dla którego trudność stanowi czytanie prawdziwych naukowych opracowań? Na pewno nie. Bo skoro taką postawę wykazuje w zakresie kociej diety, pozując na specjalistę w tej dziedzinie, to mogę domniemywać, że z równym entuzjazmem zabiera się do czytania rzeczywistych naukowych opracowań dotyczących leków i leczenia.
Ciekawa jestem, czy choć jeden wet, z którymi macie kontakt, przeczytał przynajmniej takie minimum z minimum, czyli tendencyjny podręcznik dla studentów weterynarii wydawany przez instytut, którego fundatorem jest firma Hill’s o tytule "Small Animal Clinical Nutrition"?:
http://www.markmorrisinstitute.org/sacn5.html
Gdyby to zrobił, przekonałby się być może o tym, że to, co dozwolone w reklamach i kolorowych broszurkach wydawanych na potrzeby prania mózgów wetów i opiekunów zwierząt przez koncern Hill’s, nie przejdzie już w naukowych opracowaniach tegoż koncernu, nawet gdy zatrudnieni naukowcy bardzo starają się, by mimo wszystko sprostać wyznaczonym im zadaniom i zawrzeć w podręczniku informacje zgodne z linią propagandową sponsora. Odniesienia do prawdziwych badań naukowych i opracowań, które musiały znaleźć się w podręczniku mocno przebijają się spod prób wtłoczenia tam tekstów w stylu "kot jest bezwzględnym mięsożercą, tym niemniej zwykle jakoś radzi sobie z niewielką zawartością skrobii w diecie".
Jeśli jakiś wet oczekuje od nas "gotowca" w postaci jednostronicowego opracowania z kolorowymi tabelkami przemawiającymi na korzyść diety BARF, to ode mnie się go nie doczeka

. Uważam, że już lepiej niech zostanie przy kolorowych tabelkach dostarczanych mu przez Royal Canin

.