Klub połamańców i kontuzjowanych
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Inny przykład - kobieta sięgała po coś leżąc na łóżku, straciła równowagę, złamała bark. Następne tygodnie z tego co wiem spędziła z zagipsowanym korpusem i usztywnioną ręką. Współmieszkanka mojej znajomej (obie pracownice opieki medycznej z resztą - o ironio), więc historia jak najbardziej prawdziwa.
Oj! Nie wszyscy wiedząisabelle30 pisze:W sierpniu sama przeładowałam 200kg bo pan przywiózł towar godzinę wcześniej niż było umówione wyrywając mnie z łóżka w piżamceCzym to się skończyło - wszyscy wiecie
![]()
[ Komentarz dodany przez: dagnes: 2013-03-08, 09:21 ]
Posty dotyczące isabelle30 przeniesiono z BARFnego Zaopatrzenia
Ostatnio zmieniony 2013-03-08, 09:21 przez Sihaya, łącznie zmieniany 2 razy.
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
No jak to???
Rano 4 sierpnia przewaliłam to mięcho, wszyscy przyjechali na gwizdek i odebrali, a ja zaczęłąm nosić do rodziców - miałam do przeniesienia ponad 60kg. Jak szłam 3 raz to wzięłam psa ze sobą. Miał to być krótki spacerek bo już padałam na twarz, byłąm spocona, brudna, śmierdząca i głodna jak wilk. Miałam w planach kąpiel, obiad - gęsia wątróbka z cebulką, a potem łóżko. Ale zadzwoniła koleżanka i mnie namówiła na spacer w parku po wyjściu od rodziców. No i poszłam - głupia ja. Spotkałyśmy się o godz 17.15 a 20 minut później koleżanka wzywała karetkę - złamany na 3 kawałki piszczel, operacja, 4 śruby i gwóźdź śródszpikowy na całej długości piszczela. Nadal nie jestem sprawna...nadal chodzę bardzo powoli i utykam
Na zwolnieniu byłąm pół roku, ZUS mnie uzdrowił, wróciłam do pracy i po dwóch dniach poszłam na zwolnienie na dziecko. W poniedziałek koniec eldorado i idę do roboty...a jesienią znowu operacja - trzeba wyciągnąć to zelastwo
Rano 4 sierpnia przewaliłam to mięcho, wszyscy przyjechali na gwizdek i odebrali, a ja zaczęłąm nosić do rodziców - miałam do przeniesienia ponad 60kg. Jak szłam 3 raz to wzięłam psa ze sobą. Miał to być krótki spacerek bo już padałam na twarz, byłąm spocona, brudna, śmierdząca i głodna jak wilk. Miałam w planach kąpiel, obiad - gęsia wątróbka z cebulką, a potem łóżko. Ale zadzwoniła koleżanka i mnie namówiła na spacer w parku po wyjściu od rodziców. No i poszłam - głupia ja. Spotkałyśmy się o godz 17.15 a 20 minut później koleżanka wzywała karetkę - złamany na 3 kawałki piszczel, operacja, 4 śruby i gwóźdź śródszpikowy na całej długości piszczela. Nadal nie jestem sprawna...nadal chodzę bardzo powoli i utykam
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Nie skakałam wcale....byłam zbyt zmęczona i straciłam czujność. Psy się ganiały, zbiegały z górki - Brutus się zatrzymał metr przede mną a suka koleżanki (ponad 30kg) odbiła mu się od grzbietu i trzasnęła mnie grzbietem w nogi. Zrobiłam piruet na skręconych w warkoczyk nogach, trzasnęłam w koleżankę która stała tuż przy mnie i poleciałam na ziemię na tych powykręcanych nogach - tego mój lewy piszczel nie wytrzymał. Tydzień przed wyjazdem na 3 tygodnie nad morze...mieliśmy jechac grupą z dziećmi, psami. Miała jechać z nami Ewa z Dufflem. Pojechała tylko Aneta ...a dwa dni później jej york(jeden z jej 3 psów) pogryzł na plazy westa...sprawa trafiła do ubezpieczyciela. Ubaw po pachy. W domu zostawiłąm istną masakrę - mięso - świeże serca i wątroby wrzucałąm do wanny. Potem w kuchni rzucałyśmy się tymi sercami z dziewczynami bo nas mięsna apopleksja trafiła. Te bryzgi zostały nie sprzątnięte - mama przyszła do mnie zeby mi cośprzynieść do szpitala i wziąć miski dla psa i mało na zawał nie padła. Ubaw po pachy 
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
Sihaya ależ to był bardzo romantyczny wieczór. Najpierw całe popołudnie na korytarzu na SORze....potem medytowanie bardzo przystojnych panów ortopedów...nawet mnie ze spodni rozebraliSihaya pisze:Isabelle, ja myślałam, że resztę dnia, o którym pisałaś, spędziłaś bardziej romantycznie. A tu taki cyrk. Gdyby panu kierowcy spodobała się ta piżamka, za pewne wszystko potoczyłoby się inaczej
. Masz Ci los...wszystiemu winna piżamka
.
Ostatnio zmieniony 2013-03-08, 09:16 przez isabelle30, łącznie zmieniany 1 raz.
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
I to sa uroki naszego co miesięcznego owoc twjego życia jeZUS 
Ostatnio zmieniony 2013-03-09, 10:39 przez gizmo, łącznie zmieniany 2 razy.
-
isabelle30
- Posty: 2612
- Rejestracja: 2012-01-19, 09:35
ZUS to dopiero pokazał na co go stać w lutym gdy złożyłam papiery o zasiłek rehabilitacyjny. Jako, że stan mój mnie nie zadowala - zresztą trudno mówic o zadowoleniu gdy poruszasz się tempem 100 metrów za konduktem pogrzebowym i nie potrafisz schodzić ze schodów. Do tego nie dość ze powolnie to jeszcze mozolnie i utykając - chciałam korzystać nadal z rehabilitacji i wrócić w końcu do pełnej sprawności. No i pani doktor orzecznik kazała mi się rozebrać do bielizny, zważyła, zmierzyła, osłuchała mi ramię, zmierzyła obwód zdrowej nogi i chorej (3.5 cm różnicy było), kazała pochodzić na pietach i na palcach czego oczywiście nie dałam rady wykonać i cudownie mnie ozdrowiła. Jestem zdrowa i sprawna. I koniec pieśni. O rehabilitacji mogę co najwyżej sobie pomarzyć i dowszystkiego musze dojśc sama.
Pożegnałam forum bardzo dawno temu...
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Nie zezwalam na kopiowanie i wykorzystywanie moich artykułów opublikowanych tutaj.
Dziewczyny, a która z Was słyszała o maści żywokostowej przyrządzanej na smalcu lub maśle? Szukam przepisu, daję słowo, że miałam go gdzieś w kompie... przepis na taką maść żywokostową "od baby".
Dobre rezultaty na problemy kostno-stawowe dają okłady ze zmielonych nasion gorczycy czarnej zmieszanej z oliwą. Takie okłady zakłada się na kilka godzin a nawet na całą noc, ale trzeba zachować ostrożność, bo gorczyca może poparzyć skórę.
Polecam też do okładów rozgrzewających i przeciwbólowych woreczki napełnione całymi nasionami gorczycy czarnej, podgrzane w mikrofalówce i fruuu na bolące miejsce - pomaga!
Dobre rezultaty na problemy kostno-stawowe dają okłady ze zmielonych nasion gorczycy czarnej zmieszanej z oliwą. Takie okłady zakłada się na kilka godzin a nawet na całą noc, ale trzeba zachować ostrożność, bo gorczyca może poparzyć skórę.
Polecam też do okładów rozgrzewających i przeciwbólowych woreczki napełnione całymi nasionami gorczycy czarnej, podgrzane w mikrofalówce i fruuu na bolące miejsce - pomaga!
Tajemny przepis na maść z żywokostu.
Wg oryginalnej receptury z dziada pradziada, wykorzystuje się tylko korzeń.
Trzeba go zetrzeć, co jest dość niełatwe.
Następnie topi się tłuszcz. Dokładnie smalec. Najlepiej z borsuka. Aczkolwiek może być też gęsi (do dostania na Hali Targowej). Nie wiem dlaczego akurat takie... widocznie mają jakieś tam właściwości lub rozpuszcza się w nich to COŚ z żywokostu.
Następnie łączy się tłuszcz i utarty korzeń. (Dla zwiększenia poziomu magiczności maści można mieszać tylko w prawą stronę.
Wszak wszyscy znamy potęgę autosugestii. )
I maść gotowa.
Źródło - forum botaniczne
Wg oryginalnej receptury z dziada pradziada, wykorzystuje się tylko korzeń.
Trzeba go zetrzeć, co jest dość niełatwe.
Następnie topi się tłuszcz. Dokładnie smalec. Najlepiej z borsuka. Aczkolwiek może być też gęsi (do dostania na Hali Targowej). Nie wiem dlaczego akurat takie... widocznie mają jakieś tam właściwości lub rozpuszcza się w nich to COŚ z żywokostu.
Następnie łączy się tłuszcz i utarty korzeń. (Dla zwiększenia poziomu magiczności maści można mieszać tylko w prawą stronę.
I maść gotowa.
Źródło - forum botaniczne
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.