Mleko dla kota
Po prostu mu nie dawajnaczelny pisze:Jak mam odzwyczaić go od picia mleka?
A jeśli chcesz by "odwyk" miał przebieg łagodniejszy, to zacznij rozcieńczać mleko wodą. Rozcienczaj z czasem coraz mocniej, aż dojdziesz do podawania samej wody.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Dawanie mleka dorosłemu kotu
Szukałam informacji w sieci, ale nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi.
Czy dorosłemu kotu można podawać mleko (takie dla kociaków) ?
Nie chodzi mi o podanie raz na jakiś czas jak większość osób podaje, a częściej aby też "dopoić", bo woda jakoś mu nie idzie.
Czy dorosłemu kotu można podawać mleko (takie dla kociaków) ?
Nie chodzi mi o podanie raz na jakiś czas jak większość osób podaje, a częściej aby też "dopoić", bo woda jakoś mu nie idzie.
Ja moim kotom daję produkty mleczne przefermentowane tj. zsiadłe mleko, jogurt, kefir ewentualnie twarożek, wymieszane pół na pół z wodą. Nie powinny one zawierać już laktozy.
Nic się nie dzieje, kupy są jak najbardziej O'K
Nic się nie dzieje, kupy są jak najbardziej O'K
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
Ja daję dziennie 7-8 łyżek jogurtu/kefiru/zsiadłego mleka na 2 koty o łącznej wadze 8,6 kg.
Do kalkulatora nie wliczam.
Niestety zdaniem moich kotów woda może co najwyżej służyć do chlapania w niej łapami
Do kalkulatora nie wliczam.
Niestety zdaniem moich kotów woda może co najwyżej służyć do chlapania w niej łapami
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Słuchajcie - z punktu widzenia BARFA - nie nie można, a raczej nie powinno się. Ani mleka ani jego przetworów. Mleko, a już zwłaszcza mleko obcego gatunku to nie jest pokarm dorosłych ssaków. Od biedy jako przysmak, ale nie jako stały element diety
To tak z punktu widzenia BARFA i tego co jest polecane na naszym, barfnym forum.
To tak z punktu widzenia BARFA i tego co jest polecane na naszym, barfnym forum.
Gdybyśmy wszyscy tak bardzo restrykcyjnie przestrzegali zasad BARFowania - tylko żywy pokarm wchodziłby w grę (bardziej świeży i przyswajalny biologicznie nie będzie).
Ale rozumiem Twój punkt widzenia, ciocia_mlotek. Nie powinno się stosować jako części diety, ale jako sporadyczny przysmak - czemu nie.
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
No niestety u mnie nie ma innej możliwości dopojenia kota
Mając do wyboru chore nerki a nieco jogurtu, po którym kotom nic nie jest, wolę jogurt.
Na temat szkodzenia przefermentowanych produktów mlecznych kotom to wiem tylko z autopsji, że jak napisałam - moje nie mają po nich żadnych problemów.
Mając do wyboru chore nerki a nieco jogurtu, po którym kotom nic nie jest, wolę jogurt.
Na temat szkodzenia przefermentowanych produktów mlecznych kotom to wiem tylko z autopsji, że jak napisałam - moje nie mają po nich żadnych problemów.
Mimo, że regulamin forum to FIKCJA - Śpiewać to rzecz ludzka, miauczeć to rzecz boska...
(Zhuangzi 庄子)
- ciocia_mlotek
- Moderator
- Posty: 4452
- Rejestracja: 2012-08-01, 19:49
- Lokalizacja: góry Szkocji
Wiesz, to już by było popadanie w skrajnośćSojuz pisze:Gdybyśmy wszyscy tak bardzo restrykcyjnie przestrzegali zasad BARFowania - tylko żywy pokarm wchodziłby w grę (bardziej świeży i przyswajalny biologicznie nie będzie).Ale rozumiem Twój punkt widzenia, ciocia_mlotek. Nie powinno się stosować jako części diety, ale jako sporadyczny przysmak - czemu nie.
Z tym dopajaniem. Serio koty będące na barfie trzeba jeszcze dodatkowo dopajać? Ja rozumeim te na suchym, ale barfne koty dostają chyba sporo wody w mięsie lub mieszankach?
Jeśli istotnie jest taka potrzeba to ja bym jednak szukała czegoś bardziej odpowiedniego co koty by lubiły. Tak serio to z niekoniecznie barfnych rzeczy prędzej bym rosołek podawała niż mleko
Rosołek nie wszystkie piją. Magnolii nie da się dopoić niczym poza dolewaniem wody do mieszanki w ilościach większych niż 75%.
Co do mleka... Magnolia - podobnie jak poprzednie schroniskowe biedy - krótko po przyjeździe miała straszne ciągoty do białego sera produkcji mojej mamy oraz jogurtu. Jak trochę stanęła na nogi, to jej przeszło (podobnie jak poprzednikom). Pytałam wet o takie ciągoty - stwierdziła, że widocznie miały silny wybrak jakiegoś składnika, który akurat z tego jest łatwo przyswajalny (zresztą dużo odżywek dla kotów rekonwalescentów ma białka mleka, więc coś musi w tym być).
Teraz na sam zapach czy serka, czy nawet kociego mleka (które piła na początku) ma coś, co wygląda jak odruch wymiotny. Co do fermentowanych "źródeł pożytecznych bakterii" - jogurty, które można kupić, mają ich bardzo mało (jeśli chodzi o ludzi, to lepszy efekt probiotyczny dają kiszonki na surowo, szczególnie własnej produkcji - raz, że nie ma problemu z tolerancją laktozy, a dwa - bakterii więcej).
Taki jeden z moich ulubionych obrazków odnośnie kotów i mleka:

Co do mleka... Magnolia - podobnie jak poprzednie schroniskowe biedy - krótko po przyjeździe miała straszne ciągoty do białego sera produkcji mojej mamy oraz jogurtu. Jak trochę stanęła na nogi, to jej przeszło (podobnie jak poprzednikom). Pytałam wet o takie ciągoty - stwierdziła, że widocznie miały silny wybrak jakiegoś składnika, który akurat z tego jest łatwo przyswajalny (zresztą dużo odżywek dla kotów rekonwalescentów ma białka mleka, więc coś musi w tym być).
Teraz na sam zapach czy serka, czy nawet kociego mleka (które piła na początku) ma coś, co wygląda jak odruch wymiotny. Co do fermentowanych "źródeł pożytecznych bakterii" - jogurty, które można kupić, mają ich bardzo mało (jeśli chodzi o ludzi, to lepszy efekt probiotyczny dają kiszonki na surowo, szczególnie własnej produkcji - raz, że nie ma problemu z tolerancją laktozy, a dwa - bakterii więcej).
Taki jeden z moich ulubionych obrazków odnośnie kotów i mleka:
