disel pisze:Te suplementy to dawkujesz jak? podajesz wszystkie na raz po trochu ?
Różnie.
Teoretycznie to można robić sobie jakąś mieszankę tych suplementów i tak podawać.
Ja tak nie robiłam, ponieważ mam bardzo małe psy i dzienna dawka to byłyby jakieś dziesiąte części grama. Robiłam więc tak że np. - krew podawałam co jakieś 2-3 dni w ciąży (bo zapotrzebowanie jest jednak zwiększone), dodatkowo przed samym porodem dodawałam skorupki jaj kurzych (bo suczka nie za bardzo chciała gryźć kości w tym czasie i nie jadła ich tyle ile trzeba). Co jakieś 3 dni podawałam też algi/spirulinę/drożdżę.
Generalnie rzecz biorąc nigdy nie wyliczałam dawek matematycznie i nie ważyłam suplementów na jakichś laboratoryjnych wagach, tylko dawałam hmm orientacyjnie, tyle ile mniej wiecej wywnioskowałam z opakowania.
Jestem zdania, że pies sam sobie wyłapie to, co jest mu w danej chwili potrzebne, jeśli damy lekko za dużo - nic wielkiego nie powinno się stać, bo te naturalne suplementy są dość hmm trudne do przedawkowania, tak przynajmniej zauważyłam. Natomiast jeśli pies dostanie np. mniejszą ilość suplementu to tragedii też nie będzie. Barf jest dietą niezwykle zróżnicowaną i wszelkie ewentualne niedobory są dość szybko uzupełniane. Stąd mi osobiście, wydaje się, że nie ma najmniejszego sensu wyliczanie dawek z niesamowicie matematyczną precyzją i dokładne co do dziesiątych miejsc po przecinku podawanie ich codziennie.
Ale to jest moje zdanie.
Ja obserwuję psa - jak widzę, że pies zaczyna mieć na zrobionej kupie więcej białego nalotu - znaczy że przesadzam z koścmi/skorupkami a więc zmniejszam ich dawkę.
Jeśli pies nie chce jeść już hemoglobiny (krwi) to znaczy, że nie potrzebuje jak na ten moment jej dodatkowej dawki.
Psy bardzo ładnie same sobie pewne rzeczy regulują.
Przy barfie dlatego tak niewiele jest niedoborów, że jednak przy prawidłowym jadłospisie i zróżnicowaniu diety wszystkie one, jak już mówiłam, są momentalnie zapełniane.
Ja wyznawałam takie zasady i moje psy wyniki miały w jak najlepszej normie.
Bo nie można też przegiąć i uznać, że pies to maszyna której potrzebne jest tyle i tyle suplementu na dzień.
Jak już wspomniałam wszystko to to jest moje zdanie.
Barf nie jest trudny, jeśli mamy odpowiednie podejście, jeśli staramy się myślec o tym co pies mógłby zjeść w naturze i zapewnimy psom duże zróżnicowanie diety to nawet w ciąży czy laktacji barf sprawdza się znakomicie.
Ja jedynie zasugerowałabym dłuższe przetrzymanie suki na barfie przed ciążą, sprawdzanie co może jeść, czego nie, obserwowanie jej - bo tego się trzeba nauczyć. Po miesiącu a następnie po dwóch czy trzech warto jest zrobić badanie krwi (najlepiej zrobić badanie krwi jeszcze jak pies jest na suchym żeby zauważyć różnicę) - ja robiłam morfologię + badania kostne (Ca, P i takie tam). Nie zaszkodzi zrobić badania kału czy moczu. Jak jest możliwość, to w ogole przed ciążą ja badam krew wszechstronnie. Nie trzeba jakichś wielkich ilości tej krwi czy wielokrotnego pobierania, zazwyczaj wet robi to z jednej próbki. A sądzę, że jeśli wiemy jak suka 'ma się' od środka przed ciążą to jesteśmy spokojniejsi prowadząc ją, wiemy już co i jak podawać w ciąży.
Jak mówie dobrze zacząć sprawdzać sukę parę mies. przed ciążą, żeby ewentualne własne błędy żywieniowe ponaprawiać :)