Jasne ,że chodziło mi o mięso.. zaćmienie mózgu miałam..
Pisałam we wcześniejszym poście.. Badania te ostatnie szczegółowe były wykonane w październiku kiedy koty były jeszcze na suchej karmie. Winić można, więc RC sensible.. Wygoglowałam sobie wtedy co to oznacza i to był moment kiedy zakwestionowałam sens podawania suchej karmy.. bo ja tu wydaję sporo kasy na cudowne karmy, a w badaniach wychodzi, że koty mogą być niedożywione.. Barfujemy od połowy listopada i kontrolnego upuszczenia krwi dokonamy tak czy inaczej, bo chcę wiedzieć jak przekłada się karmienie surowym na ich stan rzeczywisty..
Poza tym jeszcze wyjaśnię.. Znalazłam te koty w marcu 2012. Miały ok. 9 m-cy (widziałam je dużo wcześniej z matką na polowaniu i tak szacuję).. Obie miały bardzo zaawansowany koci katar itd. Ślepa Kluska ważyła w chwili znalezienia 1,1 kg , a Pół (gwiazda wczorajszego dnia) 1,5 kg.Oczy i nosy miały zalepione ropą dokładnie , a w uszach klajster ze świerzbu..nie były w stanie polować. Syndrom pustej miski jest nam znany. Dziewczyny właściwie cały czas domagały się jedzenia, nawet jak osiągnęły już magiczne 3,6 kg. Uspokoiły się dopiero jak były na samym suchym..cóż może suche bardziej rozciąga żołądek i daje większe poczucie sytości.. Teraz mamy powrót do stanu początkowego, bo podobnie zachowywały się na początku pobytu u nas. Z tym, że teraz nie bronią już misek..
Dziewczyny utrzymują stałą wagę i to też jest dla mnie bardzo ważne. Są szczupłe, chce im się bawić i biegać i tak ma zostać. Mamy niestety w rodzinie same koty chrupkowe. W tym dwa o apetytach niedających się zaspokoić i jeden już waży 7 kg niestety..
A kota dzisiaj OK. Tak się zastanawiam czy rzucenie między posiłkami kurzej szyi czy łapki jako zapychacza żołądka i zajmowacza czasu będzie OK?
Co do wetów.. Właściwie to samo można powiedzieć o lekarzach.. jak człowiek nie poczyta, nie doinformuje się potężnie, nie drąży tematu to kompletna olewka.. strasznie to frustrujące i przerażające, że wiedzą o np.królikach zaginam wetów często..
Moi doktorzy generalnie są OK, ale.. czasami są małe ale.. tylko ja nie jestem lekarzem weterynarii i mimo jakiejś tam wiedzy zdobytej w internecie głównie nie uważam się za osobę dość kompetentną do całkowitego podważania wiedzy lekarza z 20letnim stażem.. Chciałabym się natomiast doczekać u nas takich klinik jak w UK specjalizujących się w leczeniu metodami naturalnymi.. gdzie dopiero w ostateczności używa się leków agresywnych..Taki off-top mały..