Kot "nieobsługiwalny" u weterynarza
Skóra na karku (u kota) jest w miarę luźna. U jednego mniej u drugiego bardziej.
Kocięta wszystkie reagują na ten sposób – najbezpieczniejszy chwyt to podnoszenie za skórę na karku – dokładnie tak jak robi to matka i nie należy się obawiać, że kota to boli – wręcz przeciwnie.
Nigdy nie podnosimy w ten sposób dorosłego kota ponieważ może to doprowadzić do wewnętrznych obrażeń (jest za ciężki). Dorosłe koty można podnosić za skórę na karku jedynie przy pomocy drugiej ręki, przytrzymując kota od dołu.
.
Kocięta wszystkie reagują na ten sposób – najbezpieczniejszy chwyt to podnoszenie za skórę na karku – dokładnie tak jak robi to matka i nie należy się obawiać, że kota to boli – wręcz przeciwnie.
Nigdy nie podnosimy w ten sposób dorosłego kota ponieważ może to doprowadzić do wewnętrznych obrażeń (jest za ciężki). Dorosłe koty można podnosić za skórę na karku jedynie przy pomocy drugiej ręki, przytrzymując kota od dołu.
Może wzbudzać kontrowersję ten sposób, ale .....uczy respektu szalone koty z piekła rodem....Oczywiście są inne metody....Wszystkie koty reagują na ten chwyt, ale u niektórych zanika ten odruch bardzo szybko.
Można go utrwalać jeśli kot ma naprawdę złe i skandaliczne zachowania takie jak: agresja wobec innego kota, zwierząt lub ludzi.
Utrwalanie polega na tym, że należy pochwycić kota stanowczym ruchem za skórę na karku, podnieś do góry a następnie niezbyt mocno przycisnąć do podłoża, wypowiadając głośno i zdecydowanie “nie!”.
W przypadku bardzo agresywnego kota uścisk może potrwać nawet 3-5 minut. Przez ten czas mówimy do niego uspokajającym tonem. Jak poczujemy, że kot jest już zrelaksowany, wolno rozluźniamy uścisk, głaszczemy i mówimy np. “dobry kotek”.
Skąd ten cytat?Sandra pisze:Wszystkie koty reagują na ten chwyt, ale u niektórych zanika ten odruch bardzo szybko.
Można go utrwalać jeśli kot ma naprawdę złe i skandaliczne zachowania takie jak: agresja wobec innego kota, zwierząt lub ludzi.
Utrwalanie polega na tym, że należy pochwycić kota stanowczym ruchem za skórę na karku, podnieś do góry a następnie niezbyt mocno przycisnąć do podłoża, wypowiadając głośno i zdecydowanie “nie!”.
W przypadku bardzo agresywnego kota uścisk może potrwać nawet 3-5 minut. Przez ten czas mówimy do niego uspokajającym tonem. Jak poczujemy, że kot jest już zrelaksowany, wolno rozluźniamy uścisk, głaszczemy i mówimy np. “dobry kotek”.
Mnie też stresuje ten problem, ale staram się nabrać dystansu. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, być może kocica umrze młodziej, ale w końcu komfort życia jest dla niej najważniejszy, więc nie ma co narażać ją na jakieś gigantyczne stresy w imię jej dobra.sly pisze:Dziewczyny, rozbawiłyście mnie. Oczywiście bardzo pozytywnie, bo od piątku jestem strzępkiem przez tą moją kocicę. Dziękuję.![]()
Ciekawa jestem czy chociaż w domu zadziała, Malizna tak się wściekła za ten spinacz, że nie mogłam jej tego zdjąćSpinacz wypróbuję, zupełnie zapomniałam o tej metodzie, a widziałam ją kiedyś w jakimś filmie. Problem w tym, że to co w domu zadziała, u weta już nie koniecznie.![]()
Zapewne masz rację, ale ja tak bardzo ją kocham... chciałabym, aby była ze mną jak najdłużej, a koniec żeby nastąpił ze starości.coztego pisze:Mnie też stresuje ten problem, ale staram się nabrać dystansu. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, być może kocica umrze młodziej, ale w końcu komfort życia jest dla niej najważniejszy, więc nie ma co narażać ją na jakieś gigantyczne stresy w imię jej dobra.
Dam znać jak wypróbuję.coztego pisze:Ciekawa jestem czy chociaż w domu zadziała, Malizna tak się wściekła za ten spinacz, że nie mogłam jej tego zdjąć Używałam spinaczy do bielizny, jakoś tez mnie ten spinacz biurowy lekko przeraża.
To nie masz takiego przypadku jak ja. Mojej kotce nic nie da się zrobić. I nie chodzi o mordęgę, bo to bym zniosła, ona po prostu tak walczy, że nic się nie da zrobić. Na barfie też trzeba kontrolować stan zdrowia, więc każdego, kto ma trudnego kota, ten problem dotyczy.Iowa pisze:Nie radzęUSG nie robiliśmy, był za to rentgen z kontrastem, przeżyliśmy jakoś. Wszelkie kłucie to mordęga, mam wrażenie, że co wizytę jest gorzej. Na szczęście na barfie nie musimy na razie nic robić.
Mordęga polega na tym, że kot walczy, płacze, krzyczy, drapie, gryzie, trzeba go trzymać w 3-4 osoby a i tak się wywija przy próbie pobrania. I to wszystko w torbie i w kagańcu na głowie. Co wizyta jest gorzej, więc nie wiem, jak by teraz zniósł zwykły rentgen. Ostatnio jak kontrolowaliśmy stan zdrowia, to ledwo się udało, a i tak takie wyniki wychodzą mało wiarygodne. Nie twierdzę, że mnie ten problem nie dotyczy, po prostu cieszę się, że chwilowo nic poważnego się nie dzieje, bo przed barfem byliśmy stałymi bywalcami gabinetu weterynaryjnego.sly pisze:To nie masz takiego przypadku jak ja. Mojej kotce nic nie da się zrobić. I nie chodzi o mordęgę, bo to bym zniosła, ona po prostu tak walczy, że nic się nie da zrobić. Na barfie też trzeba kontrolować stan zdrowia, więc każdego, kto ma trudnego kota, ten problem dotyczy.Iowa pisze:Nie radzęUSG nie robiliśmy, był za to rentgen z kontrastem, przeżyliśmy jakoś. Wszelkie kłucie to mordęga, mam wrażenie, że co wizytę jest gorzej. Na szczęście na barfie nie musimy na razie nic robić.
...inexplicable catness...
No tak, ale to jedyna pociecha.coztego pisze:Fajnie, że jest nas więcej, w grupie zawsze raźniej Obrazek
Niestety "akcja spinacz" nie działa na moją kocicę tak jakbym oczekiwała.
Nerwice i fobie
[...]Przez pierwsze tygodnie życia kociak, tak jak każdy inny przestraszony ssak, będzie natychmiast biegł po pomoc do matki i będzie obserwował jej reakcję. Stopniowo kociak przyzwyczaja się do najczęściej spotykanych dźwięków i zdarzeń, szczególnie jeżeli w ich następstwie nie dochodzi do urazów fizycznych ani psychicznych. Wraz z rozwojem, uczy się on przystosowywać i radzić samemu z większością problemów, czuć coraz pewniej w sytuacjach zagrożeń i coraz lepiej odróżniać ich skalę. Pewne siebie i zrelaksowane koty są wspaniałymi zwierzętami domowymi.
Takie koty, które nie przeszły dobrej kociej szkoły życia, często mające wiele przykrych doświadczeń, czują się zdecydowanie mniej pewne i unikają wyzwań, jakie stawia im los.[...] Ponieważ nigdy nie stają one twarzą w twarz z zagrożeniem, nigdy nie uczą się, jak sobie z owym zagrożeniem poradzić.[...] Jak pomóc kotu w takiej sytuacji? Najlepszym rozwiązaniem problemu wydaje się obniżenie progu pobudliwości czy też reakcji nerwowej zwierzęcia. Oczywiście wiąże się to niestety z przysporzeniem kotu przez jakiś czas większej dawki sytuacji dla niego stresujących, które mają na celu zmniejszenie reakcji strachu na wydarzenia codzienne.[...] ...jeżeli pozostawimy ów problem bez terapii, będzie następowało stopniowe pogarszanie sytuacji.
[...]Nadmierna nerwowość kotów najczęściej spowodowana jest brakiem odpowiedniego zakresu doświadczeń zdobytych w najmłodszym wieku. Taki rodzaj zachowań następuje w związku jest tym, że zwierzę nie jest w stanie poradzić sobie z natłokiem zdarzeń i nie potrafi odpowiednio szybko przeanalizować stopnia zagrożenia. Możemy naprawić to niedopatrzenie, dostarczając kotu nowych możliwości nauki, stopniowo wystawiając go na kontrolowane i bezpieczne nowe próby. Jednak mało prawdopodobne jest, by udało nam się w pełni naprawić błędy wychowawcze popełnione w okresie rozwoju socjalnego kociaka.[...]
Wyjątkowe przypadki nerwic u kotów mogą być leczone farmakologicznie. Oczywiście każde tego leczenie musi być prowadzone pod ścisłą kontrolą weterynarii!
"Zaklinacz kotów" Clarie Bessant
Może okaże się pomocne
Naturalne stało się sztuczne, a prawdę uznano za kłamstwo.
No właśnie, Malizna ma zbyt dużo doświadczeń zdobytych w młodym wieku w lecznicySojuz pisze:Nadmierna nerwowość kotów najczęściej spowodowana jest brakiem odpowiedniego zakresu doświadczeń zdobytych w najmłodszym wieku.
Dzisiaj zdaję sobie sprawę z błędów i wypaczeń, które popełniłam w czasie, kiedy była kociakiem, ale za późno na naprawę kota w pewnych kwestiach.
