Monika, nie wyrzucaj sobie teraz, że sprawa sterydów to twoja wina, bo jeśli ktoś jest winny to na pewno wet. Wszyscy ufamy autorytetom dopóki się nie sparzymy, tak jesteśmy wychowywani. Wielu z nas, a może i większość tutaj przeszła przez jakąś historię, w której przedstawiciel medycyny zaszkodził zamiast pomógł. Niestety, w kwestii zdrowia własnego oraz najbliższych, w tym zwierzaków, musimy nie tylko patrzeć na ręce medykom, ale i sami dokształcać się tyle, na ile jesteśmy w stanie.
Sterydy to jedno i na pewno obojętne nie były dla organizmu Soni, ale oprócz sterydów brałabym jednak pod uwagę zatrucie chemiczne. Profender to trucizna jakich mało, ponadto ten odświeżacz do kuwety Beaphar zawiera jakieś biocydy (tyle piszą o składzie w necie). Biocydy to zawsze jest jest jakaś chemiczna trucizna mająca zabić jakieś drobnoustroje, grzyby czy inne "szkodniki". Przy okazji zatruwając nas i zwierzęta. Moim zdaniem wszelkie dezodoranty kuwetowe są niepotrzebne, a kotom na pewno te zapachy też nie są obojętne zapachowo, bo zdrowotnie to nie mam wątpliwości że szkodzą. Miałam w domu maksymalnie 3 koty jednocześnie (w tym 1 dorosły niekastrowany) i wiem, że zapach z kuwety jest do opanowania jeśli dba się o jej czyszczenie, nawet całkowicie bez jakiejkolwiek chemii (której ja nie używam). Weź także pod uwagę twój odświeżacz powietrza i przeczytaj na opakowaniu jaki jest skład tego, czym on pryska. Wpisz każdy z tych składników do googla i poczytaj, być może natrafisz na trop czegoś, co mogło zatruć Sonię, samo lub dodatkowo w komplecie z odświeżaczem kuwetowym, profenderem i innymi lekami. Sprawdź również czym myjesz podłogi (składniki tych środków), sanitariaty (czy koty wchodzą do wanny i umywalki?). A może wysypał się jakiś proszek do prania lub wylało trochę płynu do płukania tkanin, po którym kotka przeszła?
Weź też pod uwagę fakt, że po 1,5 roku podawania sterydów, nawet jeśli po zakończeniu "terapii" wyniki były w normie, to organy wewnętrzne Sonii były bardzo osłabione, być może nawet już w jakimś stopniu uszkodzone (wyniki krwi długo są w normie, bo organizm kompensuje sobie skład krwi kosztem innych miejsc w organizmie). Taki kot będzie o wiele bardziej podatny na najdrobniejszą ilość substancji toksycznych, które wchłonie. O ile zdrowy kot, który nie dostawał wcześniej sterydów, poradziłby sobie z odtruciem, o tyle osłabiony kot już nie. I mam tu na myśli zarówno substancje toksyczne w chemikaliach domowych, jak i w środkach odrobaczających.
Nie odrobaczałabym kotów "profilaktycznie" w żadnym razie, a już na pewno nie profenderem. Szansa, że twoje niewychodzące kotki złapią robaczycę jest bardzo mała. Ja nie odrobaczałam mojego wychodzącego do ogrodu kota żadną chemią od grubo ponad 3 lat. Jeśli masz wątpliwości odnośnie robaków, to badaj kotom regularnie kał i nie odrobaczaj w ciemno.
Trzymam mocno kciuki za zdrowie Soni i pozdrawiam Cię ciepło

.