U dwóch kotów się w miarę unormowało. Fudżi ma codzienny urobek, Inez słabiej, ale zmierza ku lepszemu.
Prowadzę ewidencje w kalendarzu
Pinto jak zwykle koszmar, 5 dni to mało powiedziane. Było siemię i lewatywy....
Wczoraj zrobił qpkę dwukrotnie. Pierwsza mała sucha w z niewielkimi śpiewami, ale za parę godzin ewidentne bóle brzuszka, miaukolenie i kolejna poprzedzona bączkiem okropnym (fuj!!), czarna i dużo, zakończona na miękko.
Od wczoraj jest bez apetytu.
Dzisiaj nic nie wziął do pysia. Jest smętny i osowiały. Łebek opuszczony.
Podałam mu probiotyk i napoję herbatką z korzenia pokrzywy.....
I mam czekać ? Jak długo ? Jak mogę mu jeszcze pomóc ?
Może gluty z siemienia? Nie chcę przegiąć w drugą stronę. To syjam chodząca fanaberia.