Rany, aleście się rozochocili z tymi surowymi smakołykami

. Za chwilę będziecie podjadać kotom BARFa

.
Tylko chwilę mnie nie było, a tu takie zmiany (na lepsze)

.
Muszę koniecznie wypróbować tą wątróbkę "sandrową"!
Sandra pisze:Czy można sobie pozwolić 3x w tygodniu na tatara takiego po 15 dkg mięsa +żółtko + co kto chce ?
A cóż to w ogóle za pytanie?

No jasne, że można. Tylko czemu tak mało (150g)?

No i jeden warunek: "co kto chce" nie może być chlebem.
Bo wtedy tatar się marnuje

.
Ja sobie właśnie wczoraj zapodałam 200g tatara + 3 żółtka + "co kto chce"

.
Sandra pisze:Co z tymi jajami ?
Jak sprawa ma się cała ?
Nie żebym się bała cholesterolu, ale dobrze byłoby wiedzieć.
Bardzo ostatnimi czasy ciągnie mnie do surowych żółtek.
Nie mam wyrzutów sumienia, ale.....
Dagnes mogłabyś mnie rozgrzeszyć z tych ja np. po wiedeńsku ???
Jajka są super dobre. A żółtka najlepsze na surowo, jak dla kotów

.
Ja staram się zjadać codziennie przynajmniej 2 jajka, czasem zdarzają się 4.
Cholesterolem w pożywieniu nie należy się przejmować, bo on nie przekłada się na cholesterol we krwi, a cholesterol we krwi nie wpływa na powstawanie chorób. Będę jeszcze o tym szerzej pisać za jakiś czas.
Annazoo pisze:Czy skutkiem ubocznym diety Paleo nie jest chudniecie ?
Niektórym to nie potrzebne, a nawet nie wskazane.

Ja się do nich zaliczam.
Ja bym powiedziała inaczej - "skutkiem ubocznym" prawidłowego odżywiania jest uzyskanie prawidłowej, dla danego osobnika, wagi. To znaczy: otyli będą chudnąć, a zbyt szczupli przytyją. Jeśli dieta jest odpowiednio dobrana, zjada się odpowiednio dużo tłuszczu (nie za dużo ale i nie za mało), białka tyle ile potrzeba organizmowi (nie za dużo, bo ono nie ma być dostarczycielem energii, jak chcą np. Cordain i Wolf - paleo guru), a węglowodanów też nie za mało, ale na pewno mniej niż 80-100g dziennie, to waga ciała powinna być idealna dla danej osoby bez żadnego liczenia kalorii, jedząc do syta to, na co ma się ochotę.
Często zdarza się, że początkujący adepci diet niskowęglowodanowych, uświadamiając sobie jak groźne są węglowodany w nadmiarze, zaczynają ich mocno unikać i jedzą ich za mało. Wówczas wprowadzają organizm w stan lekkiej ketozy, w której komórki nie mogące wytwarzać energii z kwasów tłuszczowych (erytrocyty i komórki układu nerwowego) zastępują część niezbędnej glukozy tzw. ciałami ketonowymi, powstającymi w wątrobie z tłuszczów. Trochę glukozy dostarcza glukoneogeneza, która może być u różnych osób mniej lub bardziej wydajna. W przeciwieństwie do kotów, ludzie nie potrafią jednak polegać w 100% na glukoneogenezie, bez względu na to jak dużo białka zjedzą, stąd potrzebne są ciała ketonowe, zastępujące glukozę. To jest prawidłowy mechanizm, który umożliwiał naszym przodkom przetrwanie np. okresów głodu lub długiej zimy bez pokarmu roślinnego (na żywieniu w 100% mięsem). Dziś ketoza (utożsamiana z ketonurią), jest kojarzona wyłącznie z cukrzycą i uważana za zło bezwzględne i dla każdego, co jest dużą nadinterpretacją i przekłamaniem. Skutkiem lekkiej ketozy będzie powolny rozpad tkanki tłuszczowej, nawet tej potrzebnej, która powinna zostać u normalnie zbudowanego człowieka. Wskutek niedoboru węglowodanów, a co za tym idzie - zbyt niskiego poziomu insuliny, zahamowane są, lub ograniczone, również procesy budowy mięśni (insulina jest hormonem anabolicznym, który wpływa na proces syntezy związków organizcznych, m.in tłuszczu). Sama przerabiałam ten schemat zanim doszłam, że nie nalezy bać się węglowodanów jeśli nie przekracza się fizjologicznych dla człowieka ilości.
Wprowadzenie się w lekką ketozę jest najskuteczniejszym sposobem na szybkie schudnięcie w razie otyłości i na tym głównie opiera się odchudzające działanie wszelkich diet bardzo niskowęglowodanowych, także tych, które niekoniecznie są zdrowe (jak dieta Kwaśniewskiego).
Dr Lutz także pisze w swej książce o efekcie przybierania na wadze na diecie niskowęglowodanowej osób zbyt szczupłych, jednak zaznacza, że nie stanie się to w ciągu tygodnia, lecz potrzeba organizm doprowadzić do równowagi, co zajmuje od kilku miesięcy do nawet około 2 lat. Wg. niego na samym początku diety może się zdarzyć niewielkie niezamierzone chudnięcie, co jest skutkiem tego, że organizm potrzebuje chwili czasu aby przestawić się na pozyskiwanie energii głównie z tłuszczu, zamiast z węglowodanów, co czynił wcześniej przez lata.
Sojuz pisze:Białka rozkładają się dopiero za żołądkiem, ponieważ enzymy je trawiące działają w środowisku zasadowym.
A to błąd - białka trawione są w żółądku w środowisku kwaśnym (pierwsza faza), a za żołądkiem trawione są węglowodany w środowisku zasadowym. W kolejnych fazach cząsteczki uzyskane z rozpadu białek w żołądku trawione są w jelicie cienkim przy pomocy enzymów proteolitycznych wydzielanych przez trzustkę i jelito.
zenia pisze:na jakims forum paleo czytałam ze surowego nie powinno sie jadac bo podpiekanie podsmażanie jako wstepne trawienie jest bardziej wskazane
To pewnie echa byłych/obecnych "optymalnych" dr Kwaśniewskiego, propagujących "trawienie na patelni"

. Dawałam wcześniej linki do artykułów o reakcji Maillarda, gdzie jest dokładnie napisane co dzieje się z mięsem na patelni.
Obróbka cieplna powoduje denaturację białka, tymczasem trawienie enzymatyczne, jakie ma miejsce w układzie pokarmowym to proces hydrolizy.
Wystarczy sobie przeczytać najprostszy opis
denaturacji białka by zorientować się, że pod wpływem wysokiej temperatury białko ulega takim zniszczeniom swej przestrzennej struktury, że enzymy trawienne mają duże trudności z rozpoznaniem cząsteczek jako białka, dostaniem się do nich oraz dalszą ich obróbką enzymatyczną. Dlatego duża część zdenaturowanego cieplnie białka jest wydalana, nie mogąc zostać strawioną.
Proces trawienia, czyli enzymatyczny rozkład białka, przebiega zupełnie inaczej. Jest to rodzaj hydrolizy, zwany
proteolizą, w której enzymy powodują rozkład cząsteczek białka na mniejsze łańcuchy aminokwasowe (polipeptydy) i pojedyncze aminokwasy bez niszczenia ich struktury.
Do pewnego stopnia denaturacja przebiega również w żołądku pod wpływem działania kwasu solnego, co podkreślają zwolennicy teorii "trawienia na patelni". Jednak w żołądku denaturacja zachodzi równolegle do enzymatycznego rozkładu białka, a ponadto w trakcie takiej chemicznej denaturacji (w przeciwieństwie do cieplnej denaturacji) nie wydzielają się związki Maillarda.
Wyjątkiem jeśli chodzi o strawność surowego białka jest białko jaja (ale tylko zawarte w białku, nie w żółtku), które jest lepiej trawione po krótkiej obróbce cieplnej ze względu na zawarte w tym białku inhibitory trypsyny, zakłócające proces trawienia białek w żołądku. Inhibitory trypsyny są inaktywowane pod wpływem temperatury.
zenia pisze:ale dałam sobie ciupke majonezu

Jeśli majonez robiłaś sama, gdzie podstawą były surowe żółtka i surowy olej lniany lub oliwa z oliwek to spoko

.