Jestem 23letnią studentką, która całe życie marzyła o psie, czytała o nich multum książek, prenumerowała wszelkie psie pisma, chodziła na wystawy etc. Tak się jednak złożyło, że w zeszłą niedzielę w nocy znalazłam na ulicy płaczącego, brudnego, chudego kociaka, którego najwyraźniej ktoś się pozbył. Cóż miałam zrobić, zapakowałam go w auto i wróciliśmy razem do domu ryzykując wojnę z moim narzeczonym. Nie było źle, wojna trwała raptem parę godzin
Ale weterynarz powiedział, że Stimpack (tak go nazwaliśmy) jest raczej zdrowy. Odrobaczyliśmy go, odpchililiśmy i w tym tygodniu zaszczepimy.
Przybywam na Wasze forum, żeby edukować się w temacie kotów, a głównie żywienia kota, ponieważ bardzo bym chciała, żeby Stimpack zdrowo się rozwijał.
Do tej pory dawałam mu Royal Canina dla kociaków od 1 do 4 miesięcy, raz dostał saszetkę Royala, raz pasztet (tak to się chyba nazywa) Animondy, buteleczkę mleka bez laktozy z Whiskasa, ciasteczka dla kotów o smaku łososia, kąski gotowanego kurczaka, kąski surowego kurczaka i żółtko jajka, którego nie chciał jeść.
Już wiem, że mokra karma jest lepsza od suchej i że jeśli już jakąś suchą podawać kotkowi, to Orijen.

