potem gruszki, brzoskwinie i banany. Ach ta fasolka po bretońsku, albo nasza góralska kwaśnica z jaśkiem mamutem, jedzona kilka razy do roku !!! Teraz to chyba jeszcze rzadziej będzie obecna u mnie na stole. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam chleb ze smalcem z cebulka i czosnkiem i majerankiem, masło takie z targu w garnuszku, boczek i tłuste gotowane mięsko wołowe, wieprzowe czy drób. I pięknie było, aż się żyć chciało i hart do pracy był, aż lekarze zabronili, bo cholesterol skoczył i próby wątrobowe zawyżone, kamica żółciowa i jeszcze coś tam
Jak być młodym, pięknym i zdrowym przez 120 lat
Ja z owoców najbardziej lubię kurczaki i jajka
potem gruszki, brzoskwinie i banany. Ach ta fasolka po bretońsku, albo nasza góralska kwaśnica z jaśkiem mamutem, jedzona kilka razy do roku !!! Teraz to chyba jeszcze rzadziej będzie obecna u mnie na stole. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam chleb ze smalcem z cebulka i czosnkiem i majerankiem, masło takie z targu w garnuszku, boczek i tłuste gotowane mięsko wołowe, wieprzowe czy drób. I pięknie było, aż się żyć chciało i hart do pracy był, aż lekarze zabronili, bo cholesterol skoczył i próby wątrobowe zawyżone, kamica żółciowa i jeszcze coś tam
i nie wiem teraz, czytając te wszystkie artykuły Dagnes, czy dobrze zrobiłam rezygnując tak z całego tłustego jedzenia, na rzecz margaryn, oleju, chudych mięs itd.......wyniki i tak nie specjalnie się poprawiły a
waga wzrosła
samopoczucie się pogorszyło..... chyba wrócę do tego jedzenia co dawniej i zobaczymy co bedzie........ 
potem gruszki, brzoskwinie i banany. Ach ta fasolka po bretońsku, albo nasza góralska kwaśnica z jaśkiem mamutem, jedzona kilka razy do roku !!! Teraz to chyba jeszcze rzadziej będzie obecna u mnie na stole. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam chleb ze smalcem z cebulka i czosnkiem i majerankiem, masło takie z targu w garnuszku, boczek i tłuste gotowane mięsko wołowe, wieprzowe czy drób. I pięknie było, aż się żyć chciało i hart do pracy był, aż lekarze zabronili, bo cholesterol skoczył i próby wątrobowe zawyżone, kamica żółciowa i jeszcze coś tam
Ja uważam, że we wszystkim należy zachować rozsądek i umiar. Ja jem chleb, (4 cienkie kromki dziennie) normalny chleb zwykły pszenno-żytni
mamy taka piekarnie prywatną, gdzie pieką pieczywo bez polepszaczy i na naturalnym zakwasie i taki chleb można jeść tydzień
a jak się go trzyma w lodówce to jeszcze dłużej. Makaronu nie lubię wolę same jajka
kaszy tez nie jadam, ale lubie ryż i ziemniaczki i mięsko
a wogóle bardzo lubię zupy, wiem, że to niewskazane, ale coś trzeba jeść a przy mojej wątrobie muszę uważać co jem i ile, zwłaszcza, że dieta wątrobowa jest oparta na białym pieczywie, odtłuszczonym mleku, chudej śmietance, chudym mięsie, wszystko gotowane brrrr.........
Fermentacja ogólnie znacząco zmniejsza ilość substancji antyodżywczych w pokarmie. To np. jedyna forma obróbki soi, która jest w stanie zniwelować znajdujące się tam szkodliwe składniki. W ogórkach na pewno inaktywuje askorbinazę.zenia pisze:a jakis ogórek kiszony
Ja jadam ogórki kiszone, od dziecka lubiłam ich smak, podobnie jak kapusty kiszonej.
Oczywiście kiszonki tylko na surowo
Kasza jaglana, obok gryczanej (ale nie palonej!), jest chyba najmniej kontrowersyjnym produktem w diecie. Przede wszystkim nie zawiera glutenu, a to już duży plus.Sandra pisze:A kasza jaglana ?
Dziś mam jeszcze dla Was temat, który idealnie pasuje do niniejszego wątku.
Tylko ostrzegam - będzie "z grubej rury", prawie jak w horrorze
Rola cukru w procesie starzenia się organizmu i powstawaniu chorób.
Wszyscy wiedzą co to jest utlenianie - przyłączenie atomu tlenu do innej cząsteczki. Okazuje się, że analogicznie do tlenu działa w organizmach żywych glukoza (cukier który zostaje wchłonięty do krwoobiegu po zjedzeniu jakichkolwiek węglowodanów). Przyłącza się ona do innych cząsteczek w reakcji nazywanej nieenzymatyczną glikozylacją, czasem glikacją (w analogii do oksydacji - utleniania). Najbardziej podatnymi na glikację cząstkami w organizmie są białka - glukoza przyłącza się do nich niszcząc je i w szeregu reakcji dając związki zwane końcowymi produktami zaawansowanej glikacji (z angielskiego AGEs czyli advanced glycation endproducts). Glikacja upośledza funkcje białek oraz niszczy struktury białka, z którego zbudowany jest organizm. W efekcie mamy przyspieszony proces starzenia się oraz choroby. Im więcej glukozy krąży we krwi, tym latwiej i szybciej białka ulegają glikacji. Zatem zjadanie ogromnych ilości węglowodanów będzie przyspieszało proces starzenia się oraz wywoływało różne choroby.
Oczywiście medycyna poszukuje farmaceutyku, który będzie zapobiegał glikacji białek, no bo dostarczanie jak największej ilości węglowodanów pokarmowych do żołądka jest przecież obowiązkiem każdego współczesnego człowieka
Zamiast zlikwidować nadmiar cukru w organizmie, szukamy patentu na zarabianie pieniędzy.
Nie będę się za bardzo rozpisywać na temat AGEs, bo wszystko znajdziecie dokladnie wyjaśnione w podanych przez mnie linkach, tym razem łatwych, bo po polsku. Wnikliwe przeczytanie poniższych tekstów polecam zwłaszcza wszystkim tym, którzy twierdzą, że nie potrafią uwolnić się od jedzenia ciasteczek, bułeczek, makaroników, kartofelków itp.
Krótki wykład z biochemii na temat nieenzymatycznej glikozylacji białek:
http://www.drmichalak.pl/starzenie.htm
"Nieenzymatyczna glikozylacja białek - potencjalna rola w patogenezie chorób i starzeniu", A. Styszyński, Zakład Patofizjologii Akademii Medycznej w Poznaniu:
http://dieta.tvtom.pl/nieenzymatyczna-g ... ja-bialek/
"Rola nieenzymatycznej glikozylacji białek w procesach starzenia organizmu i patogenezie chorób wieku podeszłego", A. Jabłońska-Trypuć, R. Czerpak, Zakład Nauk Biologicznych, Wyższa Szkoła Kosmetologii i Ochrony Zdrowia w Białymstoku:
http://pbkom.eu/sites/default/files/art ... _4_683.pdf
Ostatnio zmieniony 2015-02-11, 11:10 przez dagnes, łącznie zmieniany 2 razy.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
W moim przypadku się nie sprawdza, ale może mam dobre geny.
Jestem +50, wyglądam na dużo mniej. Jem słodycze od wczesnego dzieciństwa.
Ciekawe, czy w moim wieku da się zdrowszym żywieniem poprawić zdrowie.
Nie mogę znaleźć rad, jak wyjść z cukroholizmu. A to podobno nałóg bardzo bliski alkoholizmowi.
Jestem +50, wyglądam na dużo mniej. Jem słodycze od wczesnego dzieciństwa.
Ciekawe, czy w moim wieku da się zdrowszym żywieniem poprawić zdrowie.
Nie mogę znaleźć rad, jak wyjść z cukroholizmu. A to podobno nałóg bardzo bliski alkoholizmowi.
No to trzeba budować własną wędzarnię i do roboty
Ja się wczoraj zmusiłam, żeby pieczeń zjeść nie wypieczoną na "suchy badyl" jak to zwykle robiłam... W smaku i konsystencji niezłe, ale jak patrzyłam na tą różową część mięska, to mi ciężej szło przełykanie...
Ja się wczoraj zmusiłam, żeby pieczeń zjeść nie wypieczoną na "suchy badyl" jak to zwykle robiłam... W smaku i konsystencji niezłe, ale jak patrzyłam na tą różową część mięska, to mi ciężej szło przełykanie...
"Czy dom bez kota - najedzonego, dopieszczonego i należycie docenionego - zasługuje w ogóle na miano domu?"
Mark Twain
Mark Twain
Mnie się udało, rzucić palenie (a paliłam 36 lat) i zejść do jednej kawy dziennie bez drożdżówki
ale i tak mi kilogramów przybyło parę i to dla mnie jest problem
stosowałam diete 1000 kalorii ale bez efektu, więc wróciłam do jedzenia tego co lubię. Waga stoi
Dobrze że można jeść kiszone ogórki i kapustę, wspaniałe surówki się robi na ich bazie. A mnie wątroba nie dokucza po ich zjedzeniu (co jest bardzo dziwne dla lekarzy)
A co do wyglądu, to podobno wyglądam na 10 lat mniej niż mam, oby to była szczera prawda
