A ja mam już dość i nie wiem co robić

. Widzę, że moje 2 koty mają Barfa powyżej uszu, mają go dość, nie smakuje im, wybrzydzają, strajkują, lizną dwa razy i odchodzą.
Robię mieszanki średnio co 3 tygodnie, zmieniam stale rodzaje mięsa, staram się, żeby od czasu do czasu dostały jakiś przysmak coś co uwielbiają...tuńczyka, pierś indyczą, puszkę, suszone mięso, kociego kabanosa, garstkę chrupek, staram się im urozmaicać pożywienie.
Natomiast mieszanki ewidentnie im nie wchodzą, czasy kiedy darły się jak rozdzielałam porcję na talerzykach mogę włożyć między bajki

. Najczęściej wcale nie mają ochoty podejść do tego jedzenia, zerkną tylko, powąchają i odchodzą.
Próbowałam już zmieniać konsystencje mieszanki - bardziej rozwodniona, mniej rozwodniona, mielonka, większe kawałki, dzielenie na większą liczbę porcji i nic to nie daje! Przegłodzenie tak samo, po prostu nie jedzą.
Mam świadomość, że Barf jest najzdrowszą opcją, ale co ja mam zrobić kiedy im to już nie smakuje... jedzenie poniekąd nie powinno być przymusem... Na siłę nie będę ich karmić. Ja też nie lubię kilku super zdrowych produktów i nikt nie zmusiłby mnie do zjedzenia tego

.
Za to surowe mięso - solo - bez suplementów bardzo im smakuje.
Moja pierwokotna za to zasuwa Barfa ze smakiem,a dwie pozostałe konsekwentnie odmawiają, ale Lola od zawsze uznawała wyższość surowego mięsa nad wszystkimi innymi rodzajami karmy.
Echhh.
