Kastracja/sterylizacja - badania, zabieg, narkoza
To gratulujemy ogromnie! :)) Bardzo się cieszę, że wszystko ok :)
Chociaż ja za gonitwami nocnymi nie przepadam (mam bardzo płytki sen) to są one o niebo lepsze niż niekończące się rujki :/ my już nie pamiętamy co to rujka! :D
A pozwolę sobie jeszcze wykorzystać temat i zapytać:
Czy zauważyłyście, że Waszym kociastym zwiększył się apetyt po sterylce? Moja kicia je jak opętana - nawet ZiwiPeak którego wcześniej zakopywała... A jak miauczy/piszczy/mruczy.wyje przed podaniem jedzonka- popędza, robi ósemki między nogami, jakby ją tydzień głodzili.
Przy tym wcale nie zrobiła się większym leniem :)
Chociaż ja za gonitwami nocnymi nie przepadam (mam bardzo płytki sen) to są one o niebo lepsze niż niekończące się rujki :/ my już nie pamiętamy co to rujka! :D
A pozwolę sobie jeszcze wykorzystać temat i zapytać:
Czy zauważyłyście, że Waszym kociastym zwiększył się apetyt po sterylce? Moja kicia je jak opętana - nawet ZiwiPeak którego wcześniej zakopywała... A jak miauczy/piszczy/mruczy.wyje przed podaniem jedzonka- popędza, robi ósemki między nogami, jakby ją tydzień głodzili.
Przy tym wcale nie zrobiła się większym leniem :)
Na razie jedzenie idzie słabo, zwłaszcza śniadanko, ale to chyba wina upału.
W nocy natomiast znika wszystko z miseczek.
Czaruś był wykastrowany w wieku 4 miesięcy, więc dość dawno, ale nie zauważyłam u niego wzmożonego apetytu. Na Barfie nawet schudł - wcześniej miał ksywkę "Pasibrzuch".
Mięsko oba kociaste zdecydowanie lubią (choć wolały by abym go nie paprała dodatkami), ale nie jedzą dużo na raz.
W nocy natomiast znika wszystko z miseczek.
Czaruś był wykastrowany w wieku 4 miesięcy, więc dość dawno, ale nie zauważyłam u niego wzmożonego apetytu. Na Barfie nawet schudł - wcześniej miał ksywkę "Pasibrzuch".
Mięsko oba kociaste zdecydowanie lubią (choć wolały by abym go nie paprała dodatkami), ale nie jedzą dużo na raz.
Tzw. "profilaktyczne" podawanie antybiotyków po zabiegach zawsze, przy każdej okazji i bez względu na okoliczności wzbudza mój opór. Jeśli zabieg został przeprowadzony sterylnie, a rana należycie zaszyta, zdezynfekowana i opatrzona, to po co antybiotyk? W przypadku kastracji kocurków i jakichś niewielkich ranek taka "profilaktyka" jest bez sensu, natomiast po sterylizacji kotek w zależności od sytuacji, może to być wskazane, choć te 7 dni wydają mi się zbyt długim czasem w normalnej sytuacji. Trzeba pamietać, że antybiotyk dodatkowo osłabia organizm po operacji, powoduje namnażanie się patologicznej flory bakteryjnej oraz rozwój grzybic, więc zawsze należy rozważyć bilans korzyści i strat. W medycynie ludzkiej "profilaktyka" antybiotykowa po zabiegu jest stosowana znacznie rzadziej niż w weterynarii.Sonya pisze:weterynarz powiedzial ze kicia po sterylce powinna przyjmowac antybiotyk, raz dziennie albo co trzy dni przez tydzien
czy faktycznie zawsze, profilaktycznie?
Do tego dochodzi jeszcze problem utrafienia z odpowiednim antybiotykiem, na który potencjalne (przyszłe) bakterie będą wrażliwe. Trudno jest dobrać antybiotyk do infekcji, której jeszcze nie ma.
Ostatnio zmieniony 2016-01-02, 10:46 przez dagnes, łącznie zmieniany 2 razy.
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Może śniadanko idzie słabo właśnie dlatego że kotuch objada się w nocy/może nad ranem?Maciejka pisze:Na razie jedzenie idzie słabo, zwłaszcza śniadanko, ale to chyba wina upału.
W nocy natomiast znika wszystko z miseczek.
Moja kicia naprawdę się obżera, zjada wszystko mięsne co się nawinie.
Czy wzmożony apetyt to wynik zmian hormonalnych?
hmm.. a może chodziło o znieczulenie infuzyjne?
ZNIECZULENIE INFUZYJNE (narkoza tradycyjna) - leki podawane są w zastrzyku, na ogół domięśniowym a później dożylnym.
NARKOZA ODWRACALNA - rodzaj znieczulenie infuzyjnego (krótkie, rutynowe zabiegi), po zabiegu wyłącza się działanie anestetyku jedną iniekcją.
NARKOZA WZIEWNA - po wyłączeniu świadomości, bólu i zwiotczeniu pacjenta do dróg oddechowych wprowadzana jest rurka intubacyjna. Anestetyk (ciecz lotna) wdychany jest przez pacjenta bezpośrednio do układu oddechowego. Środki znieczulające wziewne zapewniają najlepszą kontrolę znieczulenia oraz praktycznie natychmiastowe odzyskanie przytomności po znieczuleniu.
ZNIECZULENIE INFUZYJNE (narkoza tradycyjna) - leki podawane są w zastrzyku, na ogół domięśniowym a później dożylnym.
NARKOZA ODWRACALNA - rodzaj znieczulenie infuzyjnego (krótkie, rutynowe zabiegi), po zabiegu wyłącza się działanie anestetyku jedną iniekcją.
NARKOZA WZIEWNA - po wyłączeniu świadomości, bólu i zwiotczeniu pacjenta do dróg oddechowych wprowadzana jest rurka intubacyjna. Anestetyk (ciecz lotna) wdychany jest przez pacjenta bezpośrednio do układu oddechowego. Środki znieczulające wziewne zapewniają najlepszą kontrolę znieczulenia oraz praktycznie natychmiastowe odzyskanie przytomności po znieczuleniu.
to normalne tradycyjne znieczuleniem0tyleqq pisze:mam pytanie odnośnie znieczuleń. pytałam weta o to, jakie stosuje i powiedział, że dożylne nazywając je dyfuzyjnym. nie mogę się doszukać w necie takiego terminu, czy ktoś mógłby mi powiedzieć, czy jest to znieczulenie bezpieczne?
ja teraz wole wziewne
choc tez ma swoj minus
delikwent w czasie odbioru juz tak szaleje że wolalabym żeby po zabiegu troche odpoczął
ale odpada błakanie sie na miękkich nogach ,nudności i takie tam
Prawdopodobnie chodzi o znieczulenie zwane TIVA (Total Intravenous Anesthesia). Środkiem usypiającym jest wówczas propofol, dość łagodny anastetyk, stosowany również w medycynie ludzkiej. Propofol działa stosunkowo krótko i wymaga podawania kolejnych dawek co kilka minut, dlatego można precyzyjnie kontrolować długość działania narkozy. W przypadku braku możliwości zastosowania narkozy wziewnej jest również polecany dla zwierząt chorych i starszych, gdyż oszczędza nerki oraz wątrobę.m0tyleqq pisze:no właśnie wet powiedział, że nie stosują domięśniowego, tylko dożylne(wziewnego też niestety nie), a na pierwszej stronie tego wątku dożylne jest podane jako bezpieczne.
Jeśli twój weterynarz stosuje propofol, to możesz być w miarę spokojna (wiem, że całkiem spokojnym się nie da być przed żadną narkozą
Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Polecam wątek:
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=793
Ja zamierzam od przyszłego tygodnia rozpocząć poszukiwanie takiej lecznicy we Wro, więc jak się dowiem czegoś mogę dać znać; chyba, że ktoś już zna takową.
http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=793
Ja zamierzam od przyszłego tygodnia rozpocząć poszukiwanie takiej lecznicy we Wro, więc jak się dowiem czegoś mogę dać znać; chyba, że ktoś już zna takową.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Aleka, łącznie zmieniany 1 raz.
