yoashya pisze:Ja tak w kwestii dokocenia, bo zgubiłam gdzieś ten wątek.
Jak już pisałam przy swoim dokoceniu z niepokoju nie polazłam dwa dni z rzędu po weekendzie do pracy, żeby czuwać nad ich relacjami ( Tosi i Fiołka, różnica wieku 11 miesięcy, Tosia wtedy 13 m-cy a Fiołek ok 10 tygodni).
Martwiłam sie widząc jak straszliwie Tosia była w tych dniach zestresowana i NIESZCZĘSLIWA, ale całym sercem byłam przekonana, że drugi kot w domu naprawdę dobrze jej zrobi ( i sama ogromnie chciałam ). Myślę, że jej przekazywałam w jakiś sposób, że ja chcę, żeby zaakceptowała nowego.
Tobie radzę nie popadać w zwątpienie i zalecam cierpliwość- nic na siłę. Jeśli masz możliwość, oddziel je na pewien czas w osobnych pokojach/łazience i stopniowo przenoś zapachy ( na rękach, na skarpetce po głaskaniu) i niech się widzą może krócej - nie będzie tego musu i może dłużej lecz spokojniej to potrwa, skoro to takie zadziory łobuziaki :)
Trzymam kciuki. Skipperka kocham wręcz!
Z tego co mi powiedział dzisiaj weterynarz to koty muszą sobie po prostu ustalić hierarchię.
Młody jest cholernie inteligentny i ma doskonale rozpracowaną kocią asertywność
Chodzi po mieszkaniu gdzie mu się żywnie podoba żołnierskim krokiem z ogonem w pionie, a od Skippera opędza się jak od uprzykrzonej muchy tzn. jak już jest bardzo upierdliwy to zatrzyma się, fuknie na niego albo zawarczy i się zjeży (robi się wtedy 2 razy większy - masa ciała to jest 1,15 kg młody, 2,90 kg Skipper) po czym dalej bezstresowo robi swoje. Sam go nie zaczepia.
Skippera z kolei chyba to bardzo wpienia, bo gdzie się młody nie ruszy to zaraz za nim podąża przyczajonym krokiem i obserwuje, czasem fuczy albo warczy.
Własnie obserwuję scenkę - młody wskoczył na kanapę, Skipper poleciał za nim, z podłogi oparł się przednimi łapami o kanapę, wyszczerzył zęby i fuknął. Młody popatrzył na niego, jakby był niespełna rozumu i zaczął się myć

Skipper usiadł, pomyślał chwilę, podniósł się, fuknął i zamachnął łapą. Młody ani drgnął, tylko znowu spojrzał z politowaniem i wziął się z powrotem za czesanie futra. Skipper usiadł, pomyślał i zrobił kolejne podejście z zamachem łapą. Młody fuknął na niego i wrócił do poprzednich czynności.
Skipper zrezygnowany poszedł do kuchni, zwinął się w kłębek i położył się spać.
Rozdzielić ich nie bardzo mogę, bo jak któregoś zamknę w pokoju to zaczyna wyć niemiłosiernie.
Chociaż dzisiaj wieczorem nastąpił chwilowy rozejm przy karmniku na suchą karmę - chłopaki bardzo się zainteresowali szeleszczącymi opakowaniami, przestali na siebie fuczeć i nawet się powąchali nad torbą z Orijenem. Pojedli trochę, ale potem niestety zaczęło się wszystko od nowa
Generalnie z tego, co zaobserwowałam, wszystko wskazuje na to, że Skipper młodego PO PROSTU SIĘ BOI

A on jest przecież taki malutki, słodki i śliczny
Nie wiem co mam myśleć o takim zachowaniu i ile to jeszcze potrwa
