Rafał uwierz mi na słowo - z 2 jest łatwiej

. Co roku mam w domu taką bandę do opanowania... Sierra dała nam ostro w kość (opisałam pod dokładnie tym samym pytaniem na forum miau), jej dzieciaki to bób z miętą - bawią się wspólnie, a nie terroryzują człowieka. Wystarczą stopery w uszach i można całą noc przespać

.
A spacery proponowała Małga

. Mi akurat ten pomysł, faktycznie bardzo pomocny, wyleciał z głowy... Może dlatego, że Sierra bardzo długo się do spacerów przyzwyczajała.
Ps. Żeby nie było niedomówień przypominam, że Sierra to kotka hodowlana rasy Savannah. W tej rasie wszystko ma ten poziom aktywności.