Ja nigdy nie kupuję tych gotowych tatarów, ani mielonego na tatar, wolę sam przygotować.małga pisze:Zobacz raporty GIS https://www.gov.pl/web/gis/ostrzezenia, w tym roku chyba tylko jeden przypadek salmonelli w mielonym wołowym, ale dokładnie rok temu akurat tatar wołowy z Łukowa miał.
Plastik plastikowi nierówny, ja zawsze do parzenia i pakowania wędlin zamawiam folię z certyfikatami, czyli przede wszystkim wolne od BPA, ftalanów i żeby nie zawierały metali ciężkich. Co do wpływu na smak, to bym nie przesadzał, koty są wybredne, widać to też po podawaniu nawet najlepszych puszek, gdzie jeden kot żre aż mu się mało ogon nie odkręci, a drugi powącha i pójdzie, a za jakiś czas jest na odwrót - a nawiasem pisząc w końcu każde puszkowe żarcie ma kontakt z plastikiem, bo wnetrze puszki ma jego cienką warstwę. Ja bardziej się obawiam, że moje sierściuchy wyczują hemoglobinę i zaczną marudzić - chyba podzielę im na 3 części, gdzie jedna będzie bez, druga z połową dawki, a trzecia normalnie i w takiej kolejności będę przyzwyczajał.małga pisze:Bardziej ciekawi mnie, czy zdrowo i czy smacznie jeść gotowane w folii? Były rozważania, że koty mogą wyczuwać różnice w smaku między barfem z plastikowych a szklanych pojemników.
Folia działa jak uszczelka, ważne żeby wbić jednym ruchem i żeby nie ruszać na boki, ani nie pociągnąć do góry. Mam to obcykane przy wyrobie domowych wędlin.małga pisze:A jak wbijasz termometr to nie rozszczelniasz?
Jak ktoś sie boi, to zawsze można pasteryzować w słoikach, tak jak tuszonki. Większą ilość słoików można wygodnie pasteryzować w zmywarce.