Z tą wołowiną to każdy mówi co innego - dla mnie wetka powiedziała, że najbardziej uczulający kurczak, najmniej wołowina (z tych popularnych mięs). W necie też różne informacje są.Margot pisze:Skipper, mnie kiedyś Dagnes napisała, w kontekście moich rozważań czy to IBD czy nietolerancja pokarmowa/alergia pokarmowa:
"Statystycznie najczęściej uczula koty wołowina, potem długo nic i dopiero kurczak. Kot może być uczulony / mieć nietolerancję na więcej rodzajów białka."
OczywiścieMargot pisze:Przy diecie eliminacyjnej pamietasz o suplach?. Jak eliminujesz wołowinę , to i hemo wołowe, a jak kurczaka, to i skorupki i żółtka.
No mnie na chwilę obecną to najbardziej te sterydy....Margot pisze: Nie dość, że samo robienie barfa zawsze mnie stresowało, to jeszcze polowanie na drogie i mniej dostępne gatunki mięsa ten stres spotęgowało. O innych problemach nie wspominając.
I kto powiedział, że posiadanie zwierząt działa odstresowująco i kojąco?
Skippi i Rico aktualnie wyjadają z zamrażarki zrobione mieszanki; z 2-3 tygodnie będzie jak skończyła się mieszanka z indykiem i wydaje mi się, że Skippi ma coraz bardziej czyste oczy...
Może przez przypadek wyszło, że nie bardzo indyka tolerował...
Patrzyłam ceny gryzoni i nie wyszłoby to tak drogopanterzyca pisze:Skipper, no, jak je WP, to pewnieMoje nie tkną… Tylko portfel chyba będzie płakać bardziej, ale czego nie robi się dla kotów.
Ja tam wolę jednak na zimnie dmuchać, żeby potem za późno nie było....panterzyca pisze:Bubuś brała vetaraxoid, to hydroksyzyna z prednizolonem, więc lista reakcji niepożądanych podobna. Ona miała trochę ponad 7 lat, gdy zaczęła brać sterydy, najpierw w iniekcjach, ale krótko działały, więc przeszliśmy na tabletki, to powiedzmy, że miała 8 lat. Zmarła jakieś 2,5 roku później, ale raczej z powodu wpływu narkozy na trzustkę.
Kawa z drugiej strony raz dostała jedną niską dawkę sterydu z powodu kontuzji łapy (miała z 7-9 lat), to najpierw trochę łzawiły jej oczy, a potem na rogówkach zrobiły się wrzody, więc nie bagatelizuję skutków ubocznych zupełnie, ale staram się nie martwić na zapas