Dwa dni temu już zadzwoniłam do przychodni i czekałam na to czy wet zdecyduje się przyjechać... ale właśnie w tym dniu zaczęło się poprawiać i zdecydowałam się, że jeszcze poczekam z wetem tą chwilę, aby stwierdzić, czy to poprawa będzie trwała. Już miałyśmy tyle zwrotów akcji, że niejeden thriller by się nie powstydził... Ale dziś rano mam mocne potwierdzenie, że Mori faktycznie zdrowieje - zaczęła sobie polować na coś widzianego tylko przez nią. Tak mnie ucieszył ten widok, że nie mogę usiedzieć - tak rozpiera mnie energia od 6 rano! Oczywiście to nie tylko jeden symptom - od ponad doby nie było wymiotowania śluzem, psika rzadziej, rzęzi znacznie mniej no i nie chowa się. Uff...
Z tym rzężeniem, Izo, to ja też bym bardziej alarmowała, ale - niestety - u Mori ono bardzo szybko się pojawia, nawet przy mniejszym przeziębieniu. Teraz nie wiedziałam jak poważnie jest, bo nie była osłuchiwana przez weta, ale w poprzednich latach nieraz tak było, że Mori tak rzęziła że byłam przekonana, że to już zapalenie płuc - a wet mówił, że "wcale źle nie jest". W każdym razie faktycznie długo to teraz trwało, ale chyba moje wysiłki w końcu przyniosły efekt - oczywiście cały czas obserwuję i jeszcze nie spuszczam gardy.
Co do rany i wylizywania się. Przez ostatnie tygodnie jeśli smarowałam to maścią cicatridina, a przemywałam naprzemiennie srebrem koloidalnym, octeniseptem i roztworem jodu. Z tego ostatniego zrezygnowałam jakiś tydzień temu bo uświadomiłam sobie, że jakąś mikro ilość Mori może zlizać (chociażby przez ubranko) a ona ma nadczynność tarczycy, co z sukcesem kontroluję właśnie podażą jodu. Te preparaty stosuję na ranę i okolicę. Nie wydaje mi się, aby one same w sobie podrażniały/uczulały, a to dlatego, że Mori teraz cała się mocno wylizuje. Jestem prawie pewna, że to wynika z mocno ograniczonej możliwości mycia się jako tako (ubranko) oraz nadmiaru startych włosków. Dzisiaj - jako że Mori już czuje się całkiem dobrze to udało mi się ją w dużej mierze wyczesać i tyle co ja sierści zebrałam to... no mogłabym sobie drugiego kota z tego ułożyć
Od wczoraj stosuję też maść arnikową (w zamian za cicatridina, która mi się skończyła na weekend). Tą maść i Wy mi polecałyście i wet, więc zdecydowałam się skorzystać z okazji i wypróbować.
Oczywiście będę obserwować to wylizywanie. Wydaje mi się, że to nie kwestia bólu, ale niczego nie wykluczam i dziękuję Izo za tą podpowiedź. Teraz tak sobie myślę, że to szybkie/nerwowe wylizywanie przy ranie mogło wynikać z tego, że Mori już wiedziała, że zaraz przyjdę i zabronię jej tego robić

Cwaniara moja kochana
