Dziękuję Wam za poprzednie wypowiedzi.
Dzisiaj piszę "na emocjach", więc wybaczcie za chaos, który pewnie się wkradnie.
Zdaję sobie sprawę, że jestem osobą wrażliwą i dopuszczam do siebie myśl, że "przesadzam". Jednocześnie z zasady mam umysł bardzo analityczny i zazwyczaj udaje mi się "stać na ziemi". Niestety w przypadku mojej koteczki trudno mi zachować zimną krew, bo jest ona dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Także postanowiłam napisać tutaj, aby sprawdzić czy moje obawy, które mnie w ostatnich dniach całkowicie wykańczają psychicznie są uzasadnione.
Tak więc od około 3 tygodni kotka dostaje BARFa nerkowego. Z tymże pierwsze podejście to było false_start, bo zrobiłam w całości z rosołem (tzn. cała "woda" z przepisu - i więcej bo do 81% wilgotności "dojechałam" - to był mocno zagęszczony rosół/galaretka. Cel był taki aby kotka piła dużo. Do tamtego BARFa oczywiście mączki kostnej nie dodawałam, więc z szacunkową ilością fosforu w rosole wyszło ok 65mg/kmc/dobę. Wiem - źle. ALE koteczka czuła się świetnie (jestem przekonana, że to od zwiększonego nawodnienia). Dawno jej tak radosnej nie widziałam.Trwało to około 1,5 tygodnia. Jak tylko zorientowałam się co do tego fosforu w rosole to przygotowałam już prawidłowego - nerkowego BARFa. Kotka je go od około tygodnia (jest w nim odrobina rosołu a reszta wody i wychodzi ok 34mg wody/kmc/dobę). Do tego staram się dopajać ją strzykawką, aby dobić do tych 40ml/kmc/dobę. Ale od tych paru dni koteczka znowu mi "zmarniała". Niby wszystko ok, ale nie chce się bawić - przychodzi, łasi się, po czym tylko gapi się jak przed nią tańcuję z wędką. Nie wymyślam sobie tego - tak rzeczywiście jest - ALE mam pytanie do Was, czy to sugeruje że ona gorzej się czuje i coś jest nie tak, czy po prostu ma takie dni? Może upał? - chociaż "czas zabawy" mamy od ok 20:30,więcwtedy gorąco już nie jest.
Nie chcę brać jej do weta już teraz, bo ona ciężko przeżywa takie wyjazdy. A jeśli dobrze wnioskuję, to badanie krwi nic mi teraz nie powie, bo za mało czasu minęło.
Kupiłam dla niej ten beta-glukan
link . Niby czysty. Wczoraj rozpuściłam proszek z kapsułki i podałam kotce. Niby wszystko w porządku, ale teraz już niczego nie jestem pewna...
Czasami mam ochotę "zdjąć z siebie ciężar odpowiedzialności za jej zdrowie" i podawać jej puszkowe żarcie.... Ale chociażby dla tego, że kotka potrzebuje 50% jodu na razie trzymam się przy swoim.
Czy ten beta-glukan wydaje się Wam bezpieczny? Czy w całym podejściu do mojej koteczki robię coś źle? Czy dostarczenie 40ml/kmc./dobę to dobry wynik dla kota nerkowego? Gdy jest za dużo wody w samym BARFie to kotce po jedzeniu się "cofa" - ma odruchy zwrotne (czasami parę kropel rzygów), więc teraz BARF dla niej ma te ok 34ml/kmc/dobę a resztę strzykawką.
Przepraszam Was za te "żale", ale czuję się zagubiona w ostatnich dniach...