Przepraszam, nie mogłam napisać wcześniej.
No cóż, ujmę to tak: jeśli naprawdę wierzymy w to, że nasze koty są ścisłymi mięsożercami i staramy się odpowiednio skomponowanym BARFem zapewnić to, co jest biologicznym odpowiednikiem naturalnych kocich potrzeb, to ta pasta nie pasuje zupełnie do zasad, które nam przyświecają. Przy czym nawet jeśli stosujemy w diecie BARF jakieś roślinne substytuty, to staramy się przede wszystkim o takie, które nie szkodzą naszemu mięsożercy oraz coś wnoszą, czemuś służą.
Już sama idea stosowania pasty, mającej na celu przepychanie kul włosowych przez kocie jelita mija się z tym, jak koty radzą sobie z problemem w naturze. A w naturze koty nie przepychają włosów przez cały układ pokarmowy aż do odbytu, tylko pozbywają się ich o wiele krótszą i bezpieczniejszą drogą – poprzez wymioty. Cofnięcie włosów do jamy ustnej jest naturalną, wymyśloną przez ewolucję gatunku metodą. Natomiast przepychanie włosów przez jelita grozi ich zatkaniem. Więc zapewnijmy naszym podopiecznym stały dostęp do bezpiecznych roślin zielonych, które będą mogły podgryzać i pozwólmy na wymioty, które sobie same wywołają. Jeśli z jakiegoś powodu to nie wystarcza i włosy zalegają w jelitach, stosujmy w mieszankach niewielkie ilości substancji balastowych w postaci niskoskrobiowych, rozdrobnionych na papkę warzyw. Jeśli bardzo trzeba, to mielone na surowo siemię lniane (NIE glut z parzonych całych nasion lnu – ten podaje się leczniczo w innych okolicznościach), czy nasiona babki jajowatej (Plantago ovata) lub płesznik (Plantago psyllium). No i pamiętajmy o częstym wyczesywaniu – to też bardzo dobra metoda przede wszystkim zapobiegania problemu, przy czym służy (jak już kot to czesanie polubi) również niwelowaniu stresu i zacieśnianiu więzi.
Mam problem z prawą ręką i nie bardzo mogę pisać, zresztą nie ma sensu powielać rzeczy, które na forum zostały już napisane, więc będzie kilka cytatów i linków.
Pierwsze miejsce (czyli jest jej najwięcej) w składzie tej pasty zajmuje inulina:
dagnes pisze:kryska napisał/a:
inulina to rozpuszczalny błonnik z korzenia cykorii, jest uważany za prebiotyk. Kotom nie szkodzi
Koty, jako bezwzględni mięsożercy, nie potrzebują żadnych prebiotyków gdyż ich naturalna flora bakteryjna jest niezwykle uboga (ulega patologicznemu namnożeniu dzięki współczesnym karmom komercyjnym oraz różnym dodatkom dietetycznym, które zaburzają homeostazę ich jelit). Naturalna dieta kotów nie zawiera żadnych prebiotyków, co oznacza, że karmienie nimi kotów może tylko zaszkodzić.
Oraz:
dagnes pisze:Inulina jest jednym z gorszych pomysłów dla kotów (zresztą nie tylko dla kotów, wielu ludzi także jej nie toleruje). To substancja należąca do grupy fruktanów, które nie są trawione przez enzymy ssaków ani przyswajane, lecz łatwo fermentują w jelicie i odżywiają florę bakteryjną, także tę patogenną. Koty nie potrzebują nadmiaru flory bakteryjnej i w naturze nie jadają w zasadzie substancji fermentujących, a już na pewno nie jadają inuliny. Inulina powoduje wzmożone wydzielanie gazów w jelitach, może być przyczyną bolesnych wzdęć, przyspiesza także pasaż jelitowy, co zmniejsza przyswajanie substancji odżywczych z pokarmu.
Na drugim miejscu w składzie wymieniono fruktooligosacharydy (FOS). To prebiotyki ulegające fermentacji w jelicie, odżywiające bakterie jelitowe. Głównie z rodzaju Bifidobacterium i Lactobacillus, licznie występujące u zwierząt roślinożernych i wszystkożernych. I fajnie, tylko zapominamy, że flora bakteryjna zdrowego kota, żywionego mięsnie, nie dosyć, że jest uboga i nie trzeba jej odżywiać w jakiś dodatkowy sposób, to jeszcze jest inna gatunkowo. Więc podawanie ścisłym mięsożercom fruktanów nie służy niczemu dobremu.
Post do przeczytania:
https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.p ... 3#12574423
Błonnik owsiany: nie wiem, czy chodzi tutaj o błonnik nierozpuszczalny, pozyskiwany z zewnętrznych warstw ziarna owsa, czy również o frakcję w pewnym stopniu rozpuszczalną, z miąższu ziaren (więc zawierającą przy tym szkodliwą dla kotów skrobię)
Błonnik ziemniaczany: rozumiem, że producent ma na myśli błonnik pozyskiwany z nieskrobiowych elementów ziemniaka, generalnie nierozpuszczalny w wodzie (choć jakieś tam ilości rozpuszczalnych pektyn też chyba zawiera).
Oba te błonniki mają silne właściwości wiązania wody, co dla kotów mało pijących ma niekorzystne znaczenie (czyli kał kota będzie luźniejszy, ale sam kot mniej nawodniony) i trzeba o tym pamiętać. Ale najważniejsze jest to, że – znowu – kot jako ścisły mięsożerca nie potrzebuje nadmiarowej ilości błonnika.
Do przeczytania:
https://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?p=80748#80748
Olej z ogórecznika: zapewne ma za zadanie nadać paście poślizg i być może w tej roli się sprawdza, nie wiem. Jednak fakt, że stanowi on źródło kwasów omega-6 nie jest dla właściciela kota barfującego niczym dobrym. Bo w diecie mięsnej kwasów omega-6 mamy aż nadto i dla ich zrównoważenia potrzebujemy dodawać do mieszanki kwasy omega-3. Czyli podając olej z ogórecznika działamy przeciw zamierzeniom, kontraproduktywnie. Fakt, że do pasty dodano również olej z ryb, zawierający pożądane kwasy, ale nie wiemy, w jakiej ilości (na pewno mniej, niż oleju roślinnego), więc bilans kwasów omega zapewne nadal jest z naszego punktu widzenia niekorzystny.
Maltodekstryna – pozyskiwana ze skrobi, kolejny dodatek karmiący nie te bakterie, co trzeba. Przy czym ulega wchłanianiu w jelitach, więc wpływa na gospodarkę cukrową organizmu. Fakt, że w tej paście dużo jej nie ma, ale po co w ogóle dawać rzeczy, które kotu niczemu nie służą a mogą zaszkodzić.
Stearynian magnezu – ogranicza wchłanianie substancji odżywczych, więc ogólnie rzecz biorąc, należy go unikać przy stosowaniu jakichkolwiek suplementów. Ale akurat w przypadku pasty odkłaczającej jego dodatek być może należy pochwalić, bo utrudni wchłanianie przez organizm kota czegokolwiek z tej pasty

. Tylko wtedy szkoda tego oleju z ryb i drożdży (jedynych produktów w składzie, które mogą przynieść kotu jakieś korzyści)
Konkluzja mojego wywodu: po co podawać coś, co może i ma jakieś zalety (jeśli doszło już do przesunięcia włosów z żołądka i za późno jest na wymioty), jeśli przy tym ma to tyle wad?