Tu się żaliłam to i tu się pochwalę
Udało mi się jako-tako dojść do ładu z Księciuniem

.
Sierra ląduje teraz na diecie kurczak/wołowina. Jeśli nie będzie wymiotować to po tygodniu MOGĘ wprowadzić taurynę - zaczyna do niego coś powolutku docierać, że ten suplement jest naprawdę niezbędny.
Dostałam też zgodę na... (werble proszę)... whole prey, uwielbiane przez Sierrę

. Na razie tylko odrobinkę, bo mi się kończy (nie śpieszyłam się z zamówieniem

), ale rozwiązałoby nam to potężną walkę o suplementację

. Do tego Księciunio chyba poczuł się mile połechtany, że przy robieniu zamówienia pytałam go o każdą pozycję ("a szyjki kacze mogę jej kupić? a pisklaki przepiórcze?"). Obiecałam też uczciwie nie dawać Sierci mieszanek, ale uprzedziłam, że w zamrażalniku będą - dla Tulki (która na whole prey patrzy niepewnie

). Tłumaczenia, że "mieszanki" to zmielone w całości zwierzaki do niego nie dociera

.
Trochę mnie to po kieszeni łupni, ale do przeżycia... a ja nie będę musiała się martwić, że dziewczyny (a zwłaszcza rosnąca Tulka) jedzą absolutnie jałowe jedzenie.
Do tego jeśli Sierra będzie dalej wymiotować (czyli zostanie wykluczona nietolerancja pokarmowa) jedzie do weterynarza. Bo wtedy już Księciunio nie ma na co zwalać

.
Ps. Księciunio mój drogi... przestań się ukrywać z podczytywaniem forum i pamiętaj - dziewczyny tutaj mają naprawdę POTĘŻNĄ wiedzę o żywieniu kotów!
EDIT:
Oczywiście nowe smaki z whole prey będę wprowadzać powoli. Założenie na tą chwilę jest wołowina i kurczak, więc mogę jej dać co najwyżej pisklaczka... ale przepióreczki, myszki, króliczki będą już w zamrażalce
