Ja kupiłam sobie srebro koloidalne niejonowe... I z taką dozą nieśmiałosci i niedowierzaniem pierwszy raz zastosowałam na zaropiałą ranę po zębach i pazurach Collina.
Zagoiło się wszystko w ekspresowym tempie... Byłam baaardzo zaskoczona.
Mimo, że poczytałam sporo artykułow na temat dobroczynnego działania srebra.
Teraz jak tylko coś gdzieś skaleczę czy u siebie czy u zwierzaka psikam srebrem.
bobson
Z tego co czytałam to wszystkie nano koloidy srebra mają budowę płytkową.
Co do dawkowania dla kota nigdzie tego nie pisze. Ja mam buteleczkę z atomizerem i psikam dwie trzy dawki prosto do pyska, popsikam futerko jak znajdę rankę, wetrę i zostawię.
Tu znalazłam kiedyś ciekawy artykuł, poczytaj przyda się Ci ta wiedza. https://zdrowe4lapy.pl/zdrowie/srebrokoloidalne/
myślę, że srebro o którym pisałem jednak nie nadaje się dla kotów - producent oszukuje iż jest ono niejonowe - a barwi się na żółto po jakimś czasie po wylaniu na wacik
podtruwałem kota 2 dni :/
zostało mi jeszcze, to srebro o którym pisałaś Shana - tylko ja mam 200 ppm - wypada rozcieńczać?
Zaczęłam wczoraj stosować srebro koloidalne u Mai, wewnętrznie.
Kupiłam to polecane przez Shana55, daję Mai rano i wieczorem po dosłownie kilka kropel.
Maja ma od dłuższego czasu problemy z oczkami, ma brunatną wydzielinę, weci mówią że to herpes. Stosowałam Tobrex, chwilowa poprawa, po odstawieniu to samo, przemywałam oczka Betadine z solą fizjologiczną, nic to nie daje.
Dodatkowo Maja utyka co jakiś czas na nóżkę, ostatnio wstała rano z dwoma nasilonymi na raz objawami: bardzo mocna wydzielina z oka + bardzo mocne utykanie.
Byłam oczywiście u weta, przeleczyłam ją antybiotykiem, który nic nie dał.
Doszłam do wniosku, że to chyba calici i że sięgnę w końcu po srebro które ma zabijać również wirusy. Planuję dawać jej srebro przez jakiś tydzień i obserwować.
(Sama też zresztą razem z Mają zaczęłam łykać srebro, bo łapią mnie ciągle infekcje górnych dróg oddechowych).
Apple i jak na tym srebrze? Poprawa?
Swoją drogą, gdyby tak srebro zabiło koronę! Uważaj teraz szczególnie skoro jesteś podatna
A właśnie doświadczam, że kupienie lokalnie mięsa to wyczyn, od 3 dni albo nie ma, albo kolejka zasmarkanych i kaszlących ludzi taka, że strach się zbliżyć, już nie mówiąc o tłoczeniu się z nimi. Odpuściłam i zamówiłam na wszelki wypadek jednak karmę, będzie najwyżej dla bezdomniaków.