Chciałam się podzielić moim doświadczeniem w tym temacie. Kilka tygodni temu miałam okazję stosować nebulizator na dwóch młodych kotach. Nie wiem, czy to to przyniosło efekt, czy po prostu dolegliwości same z siebie przeszły, czy zadziałał β-glukan. Może wszystko po trochu. Tak czy inaczej objawy u obydwu jegomościów pięknie ustąpiły.
Jeden z kichaniem i katarem, drugi totalnie stracił głos. Tylko chrypiał. Nebulizator poleciła wetka, ona też doradziła sposób użycia. O maseczce na koci pyszczek nie myśleliśmy, obawiam się, że pacjent mógłby spanikować.
Korzystałam ze sprzętu dla ludzi -
Esperanza Zephyr. Kot siedział w transporterze nakrytym tkaniną, mgiełka była doprowadzana tą wąską końcówką. Obydwaj grzecznie wszystko znosili, nie bali się, nie protestowali przy chowaniu do transportera. Wiadomo, średnio się podobało zamknięcie, ale sam zabieg znieśli dzielnie. 2-3 razy dziennie po 10-15 minut, przez bodajże tydzień, więc nie byle co.
Tylko uczulam, że ustrojstwo naprawdę hałasuje, więc najlepiej stawiać możliwie najdalej od kota, żeby się nie zestresował. Sama mgiełka jest chłodna, zapachu jako takiego nie ma (sól fizjologiczna) i raczej kota nie drażni. Moje tylko się interesowały końcówką wetkniętą w szczelinę transportera. Trzeba pilnować, żeby zbiorniczek był przymocowany pionowo, bo inaczej za wiele nie zdziałamy.
Generalnie polecam
