Mamy kota (mc) od miesiąca, karmimy 100% BARF od dwóch tygodni. Pierwsze dwa tygodnie były bez hemoglobiny bo przesyłka nie doszła na czas ale stwierdziłam, że zaczynamy coby się maluch przyzwyczajał.
Pierwsze dwa tygodnie rewelacja, kociak zadowolony,my też.
Przed weekendem doszła mi hemoglobina (fortain) i tu zaczyna się problem.... Zrobiłam zarcia na 2 do 3 tygodni.... Tyle, że tym razem kot nie zachwycony ale wcale mu się nie dziwię... Mieszanka po prostu śmierdzi, nie zepsutym mięsem tylko czymś dziwnym, też bym nie jadła

poprzednie były super. Teraz pytanie czy to wina hemoglobiny? Jedyne co zmieniłam oprócz tego to dodałam więcej oleju z łososia i w mieszance była przepiórka z "polowania" kupiona w sklepie,ale w środku wciąż było trochę krwi itd.
I tutaj pytanie do bardziej doświadczonych. Czy winna jest hemoglobina, przepiórka,olej?czy wszystko razem?
Co poprawic przy następnej mieszance? Dać mniej hemoglobiny? (Czytałam że kalkulator często zawyża jej ilość), olej dać bezpośrednio kotu zamiast do mieszanki? Nie używać więcej mięsa z polowań jak ta przepiórka?
Póki co kot zjada troszkę, jak go zachecilam polewając to trochę kremem ( takim kocim w nagrodę

), przy jedzeniu rzucał mi wzrok jakiego jeszcze nie widziałam... Czyt. Zachwycony zapachem i smakiem nie jest, nawet nie wiem czy zje te przygotowane porcję czy będę robić od nowa a ponad 3kg mięsa pójdzie w kosz....
Jakieś pomysły co poszło nie tak?