To poniżej natomiast dla bardziej wytrwałych ;-P
Cześć, dzień dobry, najczęściej jednak "siema", co jakbym miał analizować to chyba skrót od "Jak się masz"? I tym oto zdaniem pierwsza moja cecha charakteru? wychodzi na światło dzienne - analityk, a ze względu na to, że lubię wszystko wiedzieć, a w zasadzie rozumieć, a najlepiej ze szczegółami to + zaczynając od pierwszych członków naszej rodziny, tj. Żona, która pracuje po 12 godzin dziennie, ostatnio wróciła do szkoły, żeby podwyższyć swoje kwalifikacje + Pepek z Darką, nasze dwa, niewychodzące koty, które ostatnio poprzez naszego najmłodszego członka rodziny zostały uwięzione na piętrze, którym zaraz po remoncie kuchni z jadalnią, który w większości robię sam, bo, tu moja druga cecha, sknera, a dodatkowo pedant, wizjoner? bo lubię jak wszystko jest zrobione perfekcyjnie i tak jak sobie to wyobrażę, czyli marzyciel? a niestety większość specjalistów zrobi albo nie tak dokładnie jak powinno być, albo w zasadzie nie wiem, bo nie wypróbowałem, bo żądają horrendalnych pieniędzy.
Ok, trochę się zagalopowałem, no ale żebyście zrozumieli mnie i sytuację w jakiej jestem obecnie, a w zasadzie całe moje życie
To wracając do mnie i mojego życia
Dodatkowo mamy trzeciego kota, przybłędę, który w ciągu dnia mieszka z nami, na noc jednak musimy go wypuszczać na zewnątrz. Musimy być też bardzo ostrożni, bo nasz Rudzik, od jego rudego koloru, bo tak, każdy nasz zwierzak zapracował na swoje imię, jest chory na koci HIV i nie może mieć kontaktu z naszymi domowymi zwierzakami. On biedak, ze względu na to, że wychował się na ulicy wie jak się obronić przed Edkiem i się go nie boi, Edek z drugiej strony myśli, że łapkowanie to zabawa, i nieporęcznie, ze względu na to, że jest jeszcze szczeniakiem zdarza mu się swoim łapskiem spaść na Rudzika. Rudzik jak już wcześniej wspomniałem zaakceptował Edka, ale ze względu na to, że jest dorosłym kotem, jak to dorosły kot większość swojego czasu preferuje spędzać na spaniu a nie zabawie z przerośniętym kolegą, który to wręcz przeciwnie, jak to szczeniak ma zawsze multum energii.
I to właśnie w dużej mierze dla Rudzika, zaraz po kuchni i półkach dla Pepka i Darki, i zagrodzie w ogrodzie, bo o tym zapomniałem wspomnieć, dla Edka gdzie planowo mamy go trzymać, przynajmniej na początku w trakcie gdy nie ma nas w domu, mam zamiar wybudować swego rodzaju altankę / sunroom? przez który będzie się przechodzić do ogrodu. W chwili obecnej Rudzik ma swoje dwie budy, w których na zmianę spał, ale coś mu się odwidziało i już tam nie śpi
Dodatkowo przy śniadaniu czytam jak wychować szczeniaka, bo okazało się, w zasadzie poniekąd byłem tego świadom, ale nie byłem tego świadom tak bardzo , że pies w odróżnieniu od kotów jest jak dziecko, którego trzeba nauczyć po pierwsze wspólnego języka, żeby później umieć się z nim porozumieć i nauczyć go ludzkich zasad panujących w naszym domu.
Jakby tego było mało, ja również pracuję na pełen etat, a w dzisiejszych czasach pełen etat to 40h+, na całe szczęście jestem na razie na takim etapie swojej kariery zawodowej, że wypłatę mam stosunkowo dobrą, pracuję w tym samym miasteczku, w którym mieszkamy, a ze względu na starz pracy tak dobrze opanowałem system, że mniej więcej jestem w stanie wszystko ogarnąć w te 40 godzin.
I teraz kończąc swoje przywitanie, to właśnie ze względu na Rudzika w dużej mierze zdecydowaliśmy się na BARF, bo zbój nie je nic poza mięsem. Suchej karmy nigdy nie jadł, próbowaliśmy dobre puchy mokrej karmy, ale też nie, jedyne co to Whiskas dla kotków 1+ w sosie własnym i kiedyś tam saszetki z Lidla, ale w dużej mierze tylko wyliże sos czy galaretkę. W ogóle ostatnio to taki jakiś niejadek z niego się stał, nie wiem czy to przez chorobę, czy może Edka, tak czy siak martwię się o nich wszystkich, biedną, nie mającą czasu na nic żonkę, która w zasadzie pracuje normalnie 8h, ale kolejne kilka spędza w korkach, musi się uczyć, żyć w tym bałaganie robionym prze zemnie ze względu na przeprowadzany ciągły remont, a ostatnio dodatkowy bałagan i chaos spowodowany przez Edka, naszego biednego Pepka i Darkę, którym ze względu na Edka brakuje nas, bo siedzą uwięzione na górze ze strachu, chorego Rudzika, który nie chce jeść i spać w swoich dwóch budach, który nie wiadomo gdzie się podziewa jak pada i wieje, a będzie tego coraz to więcej przez zbliżającą się zimę, i Edka, któremu poświęcamy tyle czasu ile się da, ale to i tak pewnie za mało, który to nie rozumie, a właśnie ze względu na czas nie ma kiedy go nauczyć, żeby zrozumiał. Na całe szczęście, odpukać na razie jeszcze nic nie zniszczył i powoli, małymi krokami zaczyna ogarniać, a i Pepek i Darka coraz to częściej schodzą, na chwilę, ale to i tak lepiej w porównaniu do początku, gdzie w ogóle nie schodziły.
Także teraz między tym wszystkim postaram się jeszcze ogarnąć BARFa dla Rudzika, żeby jadł to swoje mięso, ale dodatkowo, żeby też dostawał resztę minerałów i witamin, które potrzebuje.