shana55
Ponowne podziękowania. Spróbuję jednak rano,żeby chłopakowi nie psuć ewentualnie nocy.
Jest akurat u mnie na wczasach

,więc będziemy działać.
Zadziałam samym siemieniem na początek,tym bardziej,że nie udało mi się dziś kupić Duphalac. Była wprawdzie Laktuloza,ale nie kupiłam z niewiedzy czy każda się nadaje,w sensie niewskazanych ewentualnych dodatków.
Niestety strzykawką mu nie podam,a byłoby najłatwiej,gdyż środki przymusu nie są wskazane- ma dyskopatię w odcinku szyjnym w skrajnej postaci,konkretnie ekstruzja. Troszkę histeryczny jest osobnik,co nie dziwi mnie,bo dużo przeszedł,więc będzie się szarpał i wyrywał.
Spróbuje na wabia dać do gluta ciutkę oleju z łososia,którego kocha ponad wszystko.
Mam nadzieję,że to dobry pomysł.
I taka dygresja na koniec...weci tak strasznie się denerwują kiedy człowiek próbuje z nimi dyskutować bądź przekazywać wiadomości zdobyte „na mieście”...z miejsca obraza...a gdybym trafiła do Was wcześniej psiak mamy nie cierpiałby dłużej niż „konieczne",bo kwestia zakłaczenia jest Wam znana,a dla weta niekoniecznie.
Kiedy mały zwymiotował pierwszego dreda pokazałam go wetowi,na co wzruszył ramionami i dodał,że się zdarza i odprawił nas z kwitkiem...zero powiązania z „atakami”,bo nadal trwał w przekonaniu,że prawidłowo zdiagnozował zespolenie wrotno-oboczne,które było już chyba czwartą diagnozą po padaczce.
Dopiero po drugim dredzie jego zmienniczka wpadła na pomysł rtg z kontrastem i zaczęła iść myślowo w kierunku zakłaczenia.Oj,ręce opadają.
Jeszcze raz dziękuję shana55
