OK, więc wczoraj byliśmy na wizycie w klinice w Warszawie gdzie telefonicznie powiedziano mi ze stosują Sewofluran.
Rozmawiałam z wetem: dla kocurów standardowo stosują znieczulenie
domięśniowe i tyle... To jest mieszanka leków, i każdy anestezjolog ma swoją własną mieszankę. Ketamina zazwyczaj też jest rutynowo w tej mieszance, bo wg niej nie jest zła dla zdrowych kotów. Nawet więcej - nowoczesne leki zazwyczaj obniżają ciśnienie, co może być niebezpieczne dla pacjentów w tym dla ich nerek, a stara dobra Ketamina podwyższa ciśnienie i w tym jest jeden z jej plusów.
Dla czego nie stosują u kocurków narkozę wziewną albo dożylną? - bo zabieg kastracji jest bardzo krótki, i zwykłej premedykacji wystarcza na cały zabieg. T.z. praktycznie jak chcemy stosować wziewną narkozę dla kastracji - mówiąc krótko jak gaz zaczyna tylko działać na kocurka - to już po wszystkim i dla tego to nie ma sensu.
Czy Ketamina albo inne leki mogą zaszkodzić z perspektywy na przyszłość - na przykład za kilka lat zaczną chorować nerki? - Mówi że nie.
Wg tej pani doktor, więcej sensu jest zrobić przed zabiegiem nie tylko badanie krwi kotka, ale jeszcze echo serca, bo nawet u młodych kotków może się zdarzyć problem z sercem i wtedy trzeba na to bardzo uważać dobierając leki dla znieczulenia.
Już nic nie wiem co myśleć. Czy zbytnio się tym przejmuje? Czy faktycznie ta Ketamina nie jest taka zła, szczególnie jak jest w mieszance z innymi lekami i jej ilość jest minimalna? I czy dla kocurka faktycznie nie ma takie opcji (nawet w Warszawie??!!) aby była narkoza wziewna albo dożylna używana pod czas kastracji?
