ja odbieram kocięta po zabiegach bardzo szybko i tez juz galopują
nie leżą plackiem całą dobę jak w czasach średniowiecza
ja się podpisuję, byłyśmy z moją kotką w tym roku na sterylce tutaj i bardzo fajna przychodnia. lekarki się wydają kompetentne, a też nie naciągają na niepotrzebne koszta. cena ciachnięcia kotki 300 zł z kaftanikiem. teoretycznie dużo, ale powiem wam, że jak dzwoniłam po wetach się pytać to 250 zł przy narkozie DOMIĘŚNIOWEJ to norma niestety w warszawie :/ ludzi robią w bambuko bo się mało kto interesuje i generalnie wszędzie bardzo podobna cena (sterylka to sterylka, nie?). więc trzeba pytać.Bianka 4 pisze:Badianek, w Warszawie z czystym sumieniem mogę polecić przychodnię Bokserska http://bokserska.waw.pl/ Używają tylko narkozy wziewnej i mają świetną anestezjolog.
NIE MIEJ DO SIEBIE PRETENSJI!Karolkaa pisze:Muszę się z Wami podzielić moim bólem, a w zasadzie złością, okropną złością na samą siebie ...
Pod koniec sierpnia złapałam na darmową sterylizację działkową ok 5-5,5 miesięczną koteczkę. Na miejscu okazało się, że kotka będzie siedzieć w lecznicowej piwnicy tydzień czasu i czekać na zabieg, bo akurat lekarz operujący wziął sobie urlop (nikt mnie oczywiście o tym nie poinformował jak umawiałam się na jej przywiezienie). Nie dość, że najtańsza narkoza z ketaminą, to jeszcze koteczka miała tam tyle po ciemku siedzieć zamknięta w klatce ... Jak część z Was wie, mam w domu dwóch chłopaków z niewydolnością nerek, którzy byli kastrowani pod ketaminą, więc sama myśl o tym, że i ona ją dostanie przyprawiała mnie o palpitację serca. W nocy nie spałam. Myślałam, że sama będę wzywać do siebie pogotowie, bo ja mam problemy z serduchem i stres dobrze na mnie nie działa, a akurat byłam w domu sama. Było mi słabo na samą myśl, że ona tam siedzi w klatce po ciemku.
Nie wytrzymałam. Następnego dnia zabraliśmy ją z mężem do domu, z nadzieją, że znajdziemy jej jakiś domek na stałe ... ale jak już niunia dostała własną różową miseczkę księżniczki i tak bardzo polubiła się z chłopakami, że szkoda byłoby ich rozdzielać - zapadła decyzja, że Fiffi zostaje u nas na stałe. Nie wiem jak, ale stwierdziliśmy, że jakoś damy radę z trzecim kotem. Zmierałabym pewnie na serce znowu, gdybym miała ją komuś oddać. Na DT się niestety nie nadaję.
Przyszedł oczywiście czas na sterylizację. Zrobiliśmy pełne badania krwi, w tym FIV, FeLV (oba ujemne) i zapisaliśmy się do odległej lecznicy na zabieg w narkozie wziewnej, żeby tylko dziewczynka nie dostała ketaminy, choć mieliśmy talon do lecznicy pod nosem na darmową sterylizację. Wzieliśmy na zabieg kredyt bo te kolejne 500 zł przerosło już nasze chwilowe możliwości finansowe, a niech niunia ma wszystko tak, jak potrzeba. Żeby tylko choć ona z naszych kotów była zdrowa!
Wczoraj wieczorem odbieramy koteczkę po zabiegu, a tu w karcie KETAMINA!!!! Najgorszy z możliwych scenariuszy ... Brak mi słów po prostu ... Robiliśmy wszystko, żeby tylko nie miała takiej narkozy ...
Umawiali nas na zabieg z anestezjologiem. Wczoraj był on, lekarka i chirurg, byłam pewna, że wszystko będzie tak, jak ustalaliśmy. Mogę mieć jednak tylko do siebie pretensję bo w całych swoich nerwach, biegnięciu spóźnioną na rehabilitację nie potwierdziłam przed zostawieniem jej w klinice, że na pewno pamiętają jaką ma dostać narkozę :(
Dziś lekarka, która zapisywała nas na zabieg dała dyla i nie było jej, choć miała być o umówionej godzinie.
Od wczoraj beczę, nie mogę sobie darować tego co się stało. W karcie wypisu w zastosowanych lekach mamy :
- Vetaketam 50 ml, 0,2 ml
- Cepetor 10 ml, inj. 0,1 ml
- Morphasol 4 mg/ml, inj. 10 ml, 0,1 ml
a potem Natrum Chloratum 0,9 % 250 ml (podana pewno już po zabiegu) i moje "ukochane" nefrotoksyczne Tolfine 100 ml, 0,2 ml
i Synergal inj. 100 ml, 0,1 ml
Jeśli dobrze czytam, wybudzacza żadnego w tym cudownym składzie nie ma :(
Proszę niech nasza historia będzie dla Was jeszcze jedną przestrogą, żeby ZAWSZE, ale to ZAWSZE, jeszcze raz przed zabiegiem potwierdzić jego przebieg, nawet jak wszytko wydaje się być ustalone. Zawsze może zdarzyć się najgorsze ...
