O 16.50 pożegnaliśmy naszą pierwszą koteczkę Milkę. Miała 2,5 roku. Przegrała z ostrą białaczką monocytarną na podłożu Felv. O diagnozie dowiedzieliśmy się wczoraj o 19.00.
Przedwczoraj była apatyczna wczoraj 2 razy zwymiotowała pianą i tyle. Jechałyśmy z myślą chore gardło - antybiotyk i do domu. A wróciłyśmy z wyrokiem śmierci...Dzisiaj daliśmy jej odejść. Jej stan był tragiczny. W ciągu dwóch dni wychudła same kości i skóra a w obwodzie wielka wystająca wątroba i śledziona.
Byłaś moją najkochańszą, moją pierwszą córką. Byłaś zołzą nad zołzami ale ile miałaś w sobie zołzowatości to dwa razy tyle czystej miłości. Już za Tobą tęsknie malutka. Śpij spokojnie tu na ziemi, a za tęczowym Mostem chasaj za muszkami w słońcu. Kocham Cię.
