Z zamówienia u Barfiaków nic nie wyszło - jak się zebrałam, to im się akurat skończyły podroby i krew kozia, zostało tylko czyste mięso... Ale i tak dobrze wyszło, gotowany indyk maluchowi służy.
Wprowadziłam też okrzemki, całe stado ludzko-psio-kocie jest na terapii odrobaczającej.
Omek jest przytulaskiem

i kawał już kota z niego. Jeśli wcześniej dawał w kość swoją niespożytą energią, to teraz już nikt za nim nie nadąża. Żałuję, że nie ma kompana w swoim wieku, z którym mógłby szaleć. Spośród zwierzaków bawi się z nim tylko Lola, ale to mało edukacyjne zabawy

