Sanatorium pod wezwaniem Szalonej Tity
-
Pieszczoch
- Posty: 677
- Rejestracja: 2016-12-22, 22:00
- Lokalizacja: Gdańsk
-
Pieszczoch
- Posty: 677
- Rejestracja: 2016-12-22, 22:00
- Lokalizacja: Gdańsk
Cordyceps -to grzyb,nie zioło(różnica duża),ale najważniejsze,aby pomogło.Lisek niestety,jada go nieregularnie.Z codziennymi wymiotami oraz brakiem apetytu zmagamy się co dzień.Mamy brać po 1x1 kapsułka,przez 4 m-ce.Następnie miesiąc przerwy,i powtórzyć.Proszek wsypuję do jedzonka.Uważam,że za wcześnie,aby wyrazić jakąś opinię.Lisuniek jest mocno chory,ale póki będzie mógł,będę mu go podawać.Trochę czasu musi upłynąć nim zakończymy kurację.Nie wiem czy dotrwamy do końca.Na kurację cordycepsem namówili mnie znajomi z Ukrainy.Mają oni kotkę z nowotworem nerki.Kotka fatalnie się czuła,wyniki morfologi tragiczne.Po rocznej kuracji stosowania cordycepsu,kotka zaczęła jeść,jak dawniej,a mocznik i kreatanina prawie w normie.
Pieszczoch, a jaki dokładnie podajesz? Przeczytałam, że jest źródłem beta-D-glukanów i zainteresował mnie.
Instrukcja Obsługi Wyszukiwarki THE TRUTH IS OUT THERE
Też chętnie się dowiem. Na razie dam jeszcze szansę Boswelii. Jestem bardzo zadowolona z efektów jej działania w przypadku psicy Loli (stan zapalny śluzówki w nosie), praktycznie pozwoliła nam odstawić steryd. U Tity zwiększyłam dawkę, poczekam cierpliwie na efekt. Jeśli przez kolejne 2-3 miesiące nie będzie poprawy, pomyślę poważnie nad Cordycepsem. Zwłaszcza, że jego mogłabym dawać i Klaksonowi, który ma bardzo niskie leukocyty i bardzo wysoki cholesterol (wiem, że koty nie miewają miażdżycy). Zresztą wg opisu to grzyb - cudo ;)
Koci_Ogon, skoro kotka nie marudzi przy jedzeniu, jest spora szansa. Początkowo dosypywałam niewielkie ilości do porcji mięsa Ticie, nawet jadła. Niestety moja zaraza wszystko wyczuje i gdy musiałam zwiększyć dawkę i dołożyć kurkuminę (ona ma intensywniejszy smak), zdecydowałam się już na kapsułki.
Mam do nich jeszcze taką obserwację: kupuję kapsułkę "5", jest naprawdę mała. Smaruję jaj sosem miamora i kocica ją wciąga jak smakołyk
Nie gryzie, nie pluje. 2 sekundy i kapsułka znika w jamochłonie. Podaję jej na palcu, nie wpycham do mordki, sama zjada. Żadnych walk z podaniem.
Mam do nich jeszcze taką obserwację: kupuję kapsułkę "5", jest naprawdę mała. Smaruję jaj sosem miamora i kocica ją wciąga jak smakołyk
Zmiana tematu - wracam do Klaksona.

Dziś na USG potwierdziliśmy PNN. Nerki mają strukturę zatartą, zaburzony stosunek warstwy korowej do rdzennej. Do tego wiemy już o obniżonym ciężarze właściwym moczu i podniesionej kreatyninie. Z nowości - mamy stan zapalny dziąseł. Nie wiem, jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć. Nie zauważyli też weci na wizycie podczas pobierania krwi, może więc to nowa sprawa. Kamień co prawda głęboko, na tylnych zębach, ale dziąsło czerwone przy kle.
Szukamy więc przychodni w pobliżu, która oferuje narkozę wziewną. Klakson bardzo źle znosi podróże, więc sanacja w Krakowie tylko w ostateczności...

Dziś na USG potwierdziliśmy PNN. Nerki mają strukturę zatartą, zaburzony stosunek warstwy korowej do rdzennej. Do tego wiemy już o obniżonym ciężarze właściwym moczu i podniesionej kreatyninie. Z nowości - mamy stan zapalny dziąseł. Nie wiem, jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć. Nie zauważyli też weci na wizycie podczas pobierania krwi, może więc to nowa sprawa. Kamień co prawda głęboko, na tylnych zębach, ale dziąsło czerwone przy kle.
Szukamy więc przychodni w pobliżu, która oferuje narkozę wziewną. Klakson bardzo źle znosi podróże, więc sanacja w Krakowie tylko w ostateczności...
Model jak z reklamy... Słuchaj, przy takich wydatkach, może warto pomyśleć o sprzedaży jego wizerunku? ;)
Ściąganie kamienia jest już konieczne? U mojej kotki stan zapalny pozostał pomimo czyszczenia i podania leków przeciwzapalnych, poprawiło się na bardzo krótko w trakcie brania leków i momentalnie powracał, nie chciałam jej trzymać non-stop na lekach. Kolejny wet zarzucał mi, że niepotrzebnie ją męczyłam zbyt częstym ściąganiem kamienia i lekami, że jak nie boli, czyli jeśli je bez problemów, to wystarczy kontrolować i nie tykać. Nam barf pomógł, dziąsła są już ładne.
Ściąganie kamienia jest już konieczne? U mojej kotki stan zapalny pozostał pomimo czyszczenia i podania leków przeciwzapalnych, poprawiło się na bardzo krótko w trakcie brania leków i momentalnie powracał, nie chciałam jej trzymać non-stop na lekach. Kolejny wet zarzucał mi, że niepotrzebnie ją męczyłam zbyt częstym ściąganiem kamienia i lekami, że jak nie boli, czyli jeśli je bez problemów, to wystarczy kontrolować i nie tykać. Nam barf pomógł, dziąsła są już ładne.
Dzięki tej urodzie na razie czerpiemy wyłącznie profity w postaci rabatów w przychodniach
Ale uwaga cenna, rozważę!
Klakson nigdy w życiu nie miał usuwanego kamienia. Jest na BARFie od półtora roku, więc nie mam co liczyć, że samo mięsko pomoże. Zwłaszcza, że musimy trzymać się z daleka od kości. Ostatnio właśnie mu apetyt coś szwankuje, co w przypadku Klaksona - łasucha, jest bardzo niepokojącym objawem. Zdecyduję się na usunięcie kamienia, póki nerki nie są w bardzo złym stanie. Zachowamy protokół nerkowy, z kroplówkami przed i po sedacji. U nas czyszczenie zębów w domu odpada. To nerwus. Wszystkie zabiegi przy nim są co prawda do wykonania, ale bardzo go stresują. A to kocur z bogatą historią SUK.
Klakson nigdy w życiu nie miał usuwanego kamienia. Jest na BARFie od półtora roku, więc nie mam co liczyć, że samo mięsko pomoże. Zwłaszcza, że musimy trzymać się z daleka od kości. Ostatnio właśnie mu apetyt coś szwankuje, co w przypadku Klaksona - łasucha, jest bardzo niepokojącym objawem. Zdecyduję się na usunięcie kamienia, póki nerki nie są w bardzo złym stanie. Zachowamy protokół nerkowy, z kroplówkami przed i po sedacji. U nas czyszczenie zębów w domu odpada. To nerwus. Wszystkie zabiegi przy nim są co prawda do wykonania, ale bardzo go stresują. A to kocur z bogatą historią SUK.
-
Pieszczoch
- Posty: 677
- Rejestracja: 2016-12-22, 22:00
- Lokalizacja: Gdańsk
Małga ja podaję ten cordyceps;http://fungodoctor.com.ua/images/Kordycept_60.jpg