Kurczę, przyplątała się do mnie ostatnio kotka (przyszła na podwórko).
Niestety, przez dwa dni nie chciała sobie pójść.
Okazało się, że to koci szkielet, w ciąży, z anemią, blizną otoczoną siwym włosem (kotka jest czarna) u nasady ogona po jakimś oparzeniu najprawdopodobniej chemicznym, z wyłysiałymi łapami i jeszcze przewlekłym (jak wetka określiła, prawdopodobnie od urodzenia) świerzbem.
Ale to wszystko nic, w większości wyleczone, walczymy jeszcze ze świerzbem (chyba już 3-ci miesiąc, wreszcie zmierza ku końcowi), blizna wiadomo zostanie.
Najgorsze, że kotka mimo, że młoda (1,5 roku lub 2 lata) ma ogromnie zaczerwienione górne dziąsła po obu bokach, miękki nalot na zębach w tym miejscu, brzydki zapach z pyszczka. Dzisiaj wetka przejechała delikatnie patyczkiem higienicznym po tych dziąsłach i stwierdziła, że jest tam ropa, patyczek zaczerwienił się odrobinę krwią.
Wetka podejrzewa, że kotka ma FORL
Twierdzi, że usuwanie kamienia ultradźwiękami pomoże ale na krótko, bo zaraz się pojawi nowy, tym bardziej, że jest miękki a nie twardy który tworzy się dłużej więc na dłużej wystarcza czyszczenie.
Wetka zaleciła na razie czyszczenie dentiseptem (bo raz w tygodniu).
Ale stwierdziła, że najprawdopodobniej najlepszym rozwiązaniem byłoby usunięcie zębów górnych trzonowych pod zapalnymi dziąsłami.
Kotka nie chce jeść kawałków mięsa, o kościach nie wspominając.
Je tylko mięso mielone więc nie mowy o czyszczeniu zębów, wręcz podejrzewam, że mielone może się jeszcze osadzać na dziąsłach.
Problem, bo kotka nie da zrobić ze sobą nic, jak jej raz podałam antybiotyk to mi spuchł i przestał się zginać palec u ręki.
Zaczęłam dopiero czytać o zapaleniach dziąseł u kotów i natknęłam się na informację o
młodzieńczym zapaleniu dziąseł.
Jakoś objawy mi pasują i tak się zastanawiam, czy można z tym zrobić coś bezinwazyjnie, może ktoś coś wie na ten temat?