ma_pe 
, smaczki powinny być jak najmniejsze. W tym rzecz, że jak dajesz za dużą nagrodę, to 1. psu zajmuje dużo czasu zjedzenie jej, 2. pies się nimi szybko nasyci. Kiedyś też używałam łapek kurzych - głównie z uwagi na sunię na "tymczasie" która niczym nie była na spacerach zainteresowana, a łapki jakoś tam dawały radę. Swego czasu zajrzał do nas psi behawiorysta i wyłuszczył, o co chodzi. Zredukowaliśmy smaki do ilości mikro (max wielkości paznokcia małego palca, a lepiej jeszcze mniejsze) i to faktycznie się sprawdza lepiej jako motywator. Im mniej dajesz, tym pies bardziej łasy, bo pozostawiasz niedosyt. I oczywiście trenować trzeba przed posiłkiem, nawet jeśli to jest tylko "siad" i "daj łapę".
Jeśli taka zabawa będzie sprawiała frajdę Tobie i zrobisz z tego wielki cyrk, z okrzykami zachwytu i wielkim entuzjazmem okazywanym w trakcie, to i pies się wciągnie. Ważne jest nastawienie. Zależy, czy Ci zależy

Też kiedyś uważałam, że Lola nie jest typem do pracy, a teraz takie wygłupy to jej ulubiony moment dnia. Przy czym u nas to zawsze jest w formie zabawy.
Do suszenia mięsa wiele osób używa z sukcesem też suszarki do grzybów (nie posiadam) po wstępnym podsuszeniu w piekarniku albo zamiast. Ale tylko do suszenia cienkich paseczków, nie fragmentów z kośćmi. W temacie kości nijak się nie wypowiem, zwyczajnie nie wiem.