Do rzeczy jednak. Na forum zaglądam od dłuższego czasu ponieważ mam marzenie karmić psa surowizną i nie szkodzić mu.
Pies zwany przez nas Depesz, ma ok.14 miesięcy, mieszka ze mną od listopada i jest mieszańcem. Do tej pory próbowaliśmy suchej karmy, ktorej o zgrozo, nie chciał jeść, a ja zamiast próbki zamówiłam jakże by inaczej odrazu 15 kg ... Ale jakoś poszło. Później gotowane jedzenie, zapychacze jak platki owsa, rozgotowany ryż, plus ważywa, mięso. Czasami mieszane z karmą. Na szkoleniu jednak tylko surowe mięso, bo nic innego nie motywowało tego cwaniaczka do współpracy ze mną. Barf jednak pojawiał się co i rusz w internecie, a ponieważ pies jet z problemami i po przejsciach, więc klawiatura aż się paliła od wyszukiwania nowych blogów, porad, forów, gdzie obok przepisu na poprawę więzi z psem byla też mowa o barfie.
Bez koniecznej wiedzy skusiłam się na zamówienie w Aspolu, dwa razy. Ale dziecko nie wiedziało, że mięso z koscią podawane non stop nie wyjdzie psu na dobre. Więc teraz uzupełniłam zapasy o różne mięsa b/k (barfiaki), wydrukowalam rozpiski, obliczyłam zapotrzebowanie, zakupiłam suplementy i postaram się działać.
Pies jednak bardzo rzadko załatwia się normalnie. Głównie jest to biegunka.. może bylo to spowodowane mieszaniem surowizny i karmy..
Od kilku dni na barfie, ilość wdg.kalkulatora, robi bardzo twarde kupy. Miałam wspaniała okazję przekonać się o strukturze, ponieważ część z niej poszła do badania, w pakiecie z całą morfologią, biochemią, trzustką itp.
Czekamy na wyniki.
A teraz kilka ogólnych informacji :)
Przybywamy z Jeleniej Góry. mamy chrapkę żeby powiększyc nasze stadko o jeszcze jednego psa ale póki co pracujemy nad głową tego jednego, obecnego, który zawitał do nas z fundacji i mimo różnych zawirowań mogę powiedzieć, że jest fajnie.
Bardzo cieszę się, ze jest takie miejsce jak TO. I jednocześnie im więcej czytam, tym mniej wiem i tym bardziej boję się swoich barfowych prób.
Z pozdrowieniami z Karkonoszy
Magda i Depesz
https://photos.app.goo.gl/dgMBJJDbctYJTGBr8