Niektórzy weci boją się kastrować młode (małe) koty, ponieważ nie mają doświadczenia/umiejętności operowania takich maleńkich części ciała i obawiają się by czegoś nie "zepsuć". O wiele łatwiej operuje się dużego, wyrośniętego kocura, który waży 5 kg niż malucha ważącego 1 kg w dodatku z niewyrośniętymi jeszcze klejnotami. U dużego kota nie potrzeba tyle uwagi i precyzji skalpela, a kasa wszak ta sama. No i problemy z serenadami, znaczeniem oraz zapachem moczu ma w końcu właściciel, a nie wet, więc ten ostatni może spokojnie zalecać kastrację po osiągnięciu dojrzałości płciowej.Bianka 4 pisze:Niektórzy weci radzą, żeby z kastracją czekać do momentu, aż kot zacznie znaczyć lub jego mocz nabierze intensywnego zapachu (żeby nie powiedzieć smrodu)...
8 letnikot to przecież jeszcze młodziak. Zrób mu badania krwi w celu wykluczenia utajonych chorób, każ zastosować łagodną narkozę i ciachaj! Nie warto męczyć kocura i siebie samej, obojgu wam będzie lżej po kastracji. To, że był kiedys zatkany nie wyklucza kastracji teraz, jeśli jest zdrowy.gerda pisze:Ja mam kocura-8 roczek mu leci,z jajami, (...) czasem mam ochotę go ciachnąć.Niestety,boję się tego jego wieku i tego,ze był zatkany.Muszę jakoś żyć z nim jako "kotka"