Moja Titka ze zdiagnozowaną niewydolnością nerek (jedna nerka nieprawidłowo wykształcona, druga już mocno uszkodzona) od kilku lat cierpiała na nawracające infekcje górnych dróg oddechowych. Weci walili antybiotyki, sterydy, działało, zaleczało. Odkąd wiemy o PNN nie zgadzam się na takie leczenie, na szczęście dzięki BARFowi infekcje od ponad roku nie wracają, ale utrzymuje się delikatny kaszel. 2* RTG, miejscowy lekarz wyjaśnił, że zmiany w oskrzelach wynikają z tych licznych infekcji z przeszłości i wobec PNN nic się zrobić nie da, bo jedyne metody leczenia to sterydy. I żeby dać spokój kotu. O spokój mojej Tituli to ja dbam. Niespokojna Tita to zła Tita, to moja krew na ścianach
Dziś zapakowałam Titę w transporter i w drogę do naszej nefrolog w Krakowie. Przy okazji zabrałam też Lolę, bo nie dawał mi spokoju jej nochal, co się w zeszłym roku spotkał blisko z kotem podwórkowym i od tamtej pory, mimo zagojenia zadrapania, glutkuje się często. Był wymaz, nic nie pokazał. Miejscowi weci mówią - zostawić.
No to jedziemy.
Pani doktor jak zawsze miła, uśmiechnięta, przywitaliśmy się, pożartowali. Opisałam, z czym jesteśmy. Obejrzała zdjęcia płuc Tity, obejrzała nos Loli, osłuchała i poprosiła, byśmy zaczekali bo niebawem będzie jej kolega: kardiolog-pulmonolog, to ze specjalistą w dziedzinie porozmawiamy. Już mi się lampka zaświeciła
Kilka słów z doktorem Maćkiem, spojrzenie na zdjęcia: Tita ma astmę. Bez dwóch zdań. Serce miała badane kilka m-cy temu, z nim wszystko ok, astma jest i to już stan, który wymaga szybkiego działania, inaczej wykończy ją szybciej niż nerki. bo choć Titka napady kaszlu ma krótkie i nie jakieś strasznie męczące, to ten kaszel potrafi ją wybudzić ze snu, a to ponoć już zły znak. Mam więc Titę nerkowo/astmatyczą z marudzącą czasem trzustką
A Lola? Pojechaliśmy z nosem, który niby mieliśmy zostawić w spokoju. Tu jednak lekarze obejrzeli psa, zauważyli zapalenie dziąsła nad lewym kłem, czyli po tej stronie co i zatkana glutem dziurka w nosie, niepokojące. Przydałaby się diagnostyka, ale taka w uśpieniu. Rezonans najlepiej. Jak narkoza, to osłuchują serce. Jakiś szmer. robimy EKG, echo. Mamy blok przedsionkowo-komorowy I stopnia i niedomykalność trójdzielnej zastawki
A wspominałam, że Szira , co to miała być u mnie tymczasem, wróciła z adopcji, niby tylko do powrotu jej właścicielki zza granicy, ale miało to miejsce początkiem grudnia a mamy niemal kwiecień? U niej mamy zespół końskiego ogona. Jeszcze bezobjawowy, wyszło na RTG. W kwietniu jedziemy do ortopedy, bo mój wet oczywiście co mówi? Tak! zgadliście! On mówi - tego się nie leczy...
Ponarzekałam sobie, pomarudziłam, nawrzucałam. Dziś strzelę głębszego, jutro szukam inhalatora dla Tity i suplementów nasercowych dla Loli.
Boję się myśleć, jakie tajemnice może w sobie jeszcze skrywać Klakson

